Dwa tygodnie temu wprowadziliśmy eksperymentalnie nową serię ‚5 opinii o…’ i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Pierwszy wpis, który dotyczył butów Roshe Two, przyjęliście bardzo ciepło, a osoby które się tam wypowiadały stwierdziły, że to świetny pomysł i chętnie będą czytać oraz wypowiadać się na kolejne zagadnienia i tematy.

Nie pozostało nam nic innego jak iść za ciosem i przygotować kolejny wpis. Dziś przed Wami 5 różnych osób, które wydaly swoją opinię o adidas NMD. Zapoznajcie się zatem z poniższą lekturą, a swoje odczucia na temat tych butów pozostawcie w komentarzach na Facebooku. Bardzo chętnie sprawdzimy Wasze zdanie.


PAWEŁ MŁYNARCZYK (PABLOEMMM NA YOUTUBE)

Sam but nie wyróżnia się niczym szczególnym – jak dla mnie jest to po prostu zestawienie porządnych rozwiązań, które razem tworzą bardzo zgraną i solidną całość. Do wyboru mamy 2 wersje materiałowe, tj. mesh lub primeknit, a do tego coraz więcej odsłon samego modelu – R_1, CS1, a ostatnio również XR1. Poniżej znajdziemy oczywiście styropiano-podobny Boost, który jest tu jednym z głównych elementów charakterystycznych buta. I choć nie jest on tak miękki jak w Ultra czy Pure Boostach, to na wygodę nie ma co narzekać. Bez odpowiedniej reklamy jednak but potrzebowałby dużo czasu, żeby zdobyć renomę porządnego i pożądanego modelu. Jednak adidas wie jak wypromować swoje produkty, dlatego też hype urósł w niemożliwie szybkim tempie. Udział wielu celebrytów i artystów nie pozostał tu bez znaczenia. Tak naprawdę ciężko im cokolwiek zarzucić. Są co prawda trochę ‚bez wyrazu’, ale za to spełniają swoje zadanie w 100%. Skupiałbym się jednak bardziej na wydaniach primeknitowych – mesh nie jest tak przewiewny i przyjemnie elastyczny. Ogólnie raczej na plus.


MARTYNA (ESTILL MAG)

Nie będę ukrywać, że adidas NMD zainteresowały mnie tylko po tym jak wszędzie widziałam nagłówki artykułów zachwalających te buty, no i oczywiście ich dostępność w sklepie internetowym była praktycznie żadna, schodziły w kilka sekund, więc to też dało mi do myślenia. Z czasem widziałam także, że coraz więcej znajomych mi osób ma je na nogach, więc postanowiłam się trochę bliżej im przyjrzeć. I zdecydowanie było to grubo po tym, gdy ujrzały światło dzienne i trafiły na sklepowe półki, czyli jakoś zeszłej zimy.

Do rzeczy – jak dla mnie but jak but, technologię ma na najwyższym poziomie to fakt, ale przecież właśnie tego oczekujemy od marek, które wydają nowe modele sygnowane swoim logotypem. Każdy następny model, który wychodzi spod ich skrzydeł powinien być lepszy od poprzedniego, takie jest moje zdanie. Mówi się, że Jordany tracą na popularności, bo ich premiera jest średnio raz na tydzień, a rynek już się nimi nasycił. Boje się, że tutaj może być podobnie, jak do tej pory pojawiło się dość sporo kolorystyk i wszystko wskazuje na to, że to nie koniec. Przyznaje, że dużo dobrej roboty robi tutaj wersja z Primeknitu, która bądź co bądź wygląda ciekawiej niż siateczka. No i oczywiście podeszwa z amortyzacją boost, które powodują, że pod względem wygody wychodzą przed szereg – według mnie duży plus. Wygląd jak dla mnie nie powala, ale w końcu to sprawa indywidualna, o gustach się nie dyskutuje. 


MAHOL (BRAND MANAGER SNEAKERS BY DISTANCE)

maholW grudniu 2015 adidas wypuścił pierwsze NMD R1 PK. Po bliższym sprawdzeniu materiałów marketingowych dotyczących nowego modelu, zwariowałem. Okazało się, że są napakowane po brzegi genialnymi inspiracjami i technologią. Ku mojej radości nie stał za nimi światowej sławy raper tylko Adidas Micro Pacer, Boston Super i The Rising Star. Co więcej Boost na całej długości podeszwy i cholewka wykonana całkowicie z primeknitu to argumenty, które namówiły mnie do zakupu. Najpierw wpadła wersja NMD R1 PK OG i zwariowałem ponownie. Sukcesywnie z rotacji zaczęły wypadać moje ulubione modele, a na ich miejsce wskakiwały kolejne kolorystyki NMD R1. Nie chodziło o ogromny hype jaki im towarzyszył lub fakt, że dzięki wąskiej dystrybucji były trudno dostępne. Mnie te buty po prostu uzależniły. Dlaczego? Dają mi taką wygodę i komfort, że nie chciałem zmieniać ich na żadne inne. W pracy, po pracy, w mieście, wszędzie… No dobra. Może nie do lasu i w góry. Ich środowiskiem naturalnym jest po prostu miasto i beton.

NMD mają obecnie 7 miesięcy. W tym czasie adidas wydał NMD City Sock, NMD_XR1, kilka świetnych kolaboracji oraz masę tańszych wersji meshowych. Na tym nie koniec. adidas przygotował również wersje jesienno zimowe. W 2017 pojawią się kolejne wcielenia Nomada takie jak NMD_R2 PK, NMD_CS2 PK. I tutaj wielu powie, że rynek został za szybko nasycony. Hype słabnie, meshowe kolorystyki, których jest zdecydowanie za dużo leżą na sklepowych półkach a cena w drugim obiegu spada. Na szczęście to nie mój problem. Wcale się tym nie martwiąc, zakładam Nomady i spadam do miasta. 

 


KAROL ZIMNY AKA COLD (SNEAKERHEAD)

coldadidas pierwsze NMD wypuścił późną jesienią zeszłego roku – jak wiemy mamy tutaj odniesienia do dawnych ich biegówek, ale nie w postaci przerysowanej hybrydy a zupełnie nowego modelu, gdzie oczywiście nie zabrakło współczesnych technologii (patrz – Boost i Primeknit). Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że okaże się on takim hitem, że pierwsze ileś kolorystyk będzie schodzić na pniu, a ceny u resellerów z moment były krągłe.

Za NMD należy się adidasowi na pewno spory plus, że nie gra tutaj żadnym odgrzewanym kotletem, a faktycznie są starania o coś nowego. Zgryźliwi powiedzą że to kawałek szmatki na styropianie, niemniej podobnie mówiono kilka lat temu o Roshe Runach, a wiemy jakim one były hitem. Oczywiście teraz rynek będzie się nimi powoli wypełniał – przy ilości ich premier w końcu idzie dorwać je w sklepach a nie wszystko jest wyprzedawane w moment. Niemniej raz po raz mamy smaczek w postaci jakiejś kolaboracji, drobnej zmiany owocującą nową wersją, że adidas nie pozwala ani na moment o tym modelu zapomnieć.

W kwestii serwowania nam nowych modeli adidas bez wątpienia jest na fali wznoszącej – czy zdoła otrzymać ten progres i co będzie po NMD? Prawdę mówiąc, szczerze wyczekuję co firma z trzema paskami będzie miała nam do zaoferowania, bo to ona według mnie dzierży pierwszeństwo w kwestii nowych modeli lifestyle’owych o technicznym/performance’owym zacięciu.


GRACJAN (THE ILEST)

Pierwszy raz NMD zobaczyłem na chwilę przed premierą i jakoś nie zwróciłem na nie większej uwagi. Wydawały mi się wtedy zbyt podobne do ZX Flux’ów, które powoli traciły na popularności. Kolejna kopia patentu z Roshe Run – lekkie, proste i wygodne buty na co dzień z cholewką z siateczki na solidnej podeszwie.

Zdziwił mnie, więc fakt, że adidas Originals tak mocno przykłada się do ich premiery i robi wokół nich ciut większy hype niż wokół innych modeli. Z czasem zainteresowanie butem urosło do niewyobrażalnie dużego poziomu, a oczekiwanie na premiery przypominało zainteresowanie limitowanymi kolaboracjami czy Jordanami. Do dziś tego nie ogarniam, ale fakt jest jeden – adidas modelem NMD zmienił całą sneaker grę, tego nie da się podważyć.

Doszło do tego, że niemalże każda kolorystyka schodziła ze sklepu adidasa w kilka minut, a pod stacjonarkami tworzyły się kolejki. Pojawiło się zamieszanie jak wokół limitowanych projektów! I co dziwniejsze, ludzie kupowali je nie z myślą o odsprzedaży za większą kwotę, nie traktowali tego jako inwestycję czy świetną pozycję do swojej kolekcji, oni po prostu chceli je nosić! No, ale co się dziwić, skoro są lekkie i wygodne, a wygląd prosty i bez kombinacji, but dla każdego (choć wg mnie Nike na Lunarze są wygodniejsze). Tego klienci teraz oczekują. Ostatnia premiera pokazała jednak, że zainteresowanie delikatnie spadło, poszczególne rozmiary były dostępne zdecydowanie dłużej niż kiedyś. Czas pokaże jak długo pozostaną na topie. Mnie osobiście ten but nie powala i jakoś nie wzbudza u mnie entuzjazmu, nie to że jest kiepski, po prostu nie moja bajka. Mam wersję OG i przy niej pozostanę.