Ostatnio prezentowaliśmy opinie o adidas Ultra Boost, więc kolejnym tego typu materiałem musi być oczywiście model Flyknit Racer od Nike. Nie można pominąć buta, który szturmem wdarł się na streetwearowe salony. Lekka i przewiewna cholewka oraz agresywna linia definiują ten projekt. Dochodzą do tego szerokie możliwości jeśli chodzi o tkanie i kolory. Wszystko to sprawiły, że but znika ze sklepowych półek w zawrotnym tempie.

Jeśli przeczytasz poniższe opinie o Nike Flyknit Racer i zainteresuje Cię ten model to kupisz go w oficjalnym sklepie Nike, który ma wszystkie oficjalne premiery bez opóźnień.

Udanej lektury


RYCHU_08 (OBUWNIK – CUSTOMY I RENOWACJE)

rychu_08Racery na rynku pojawiły się ponad 4 lata temu jako pionier nowej technologii. Zapoczątkowały serię butów wypuszczanych z flyknitowymi cholewkami, które obecnie są wszędzie: w butach piłkarskich, biegowych, treningowych i na koszykarskich kończąc. Mimo 4 lat na karku ciągle wyglądają świeżo, a to bardzo cenne. Kilkukrotnie podbijały rynek takimi kolorystykami jak Multi 1.0, pierwsze Orca itd. a ceny odsprzedaży były (zresztą dalej są) kosmiczne. Nie można zapominać, że z założenia to buty startowe, a dziś zdecydowanie bardziej odbieramy je jako lifestyle.

Same buty dla mnie są nadzwyczaj… normalne. Nie są szczególnie wygodne, dłuższe chodzenie nie należy do najprzyjemniejszych przez wzgląd na dość twardą piankę. Przewiewność jest oczywiście na najwyższym poziomie, bo cholewka to wyłącznie nić ze sporymi prześwitami. Ich kształt i ogólna sylwetka mogą się podobać, proporcje między podeszwą a górą są bardzo dobrze wyważone. Jednakże mimo swoich silnych stron nie podbiły mojego serducha.

Oczywiście mam świadomość, że to buty typowo startowe i ich przeznaczenie jest inne niż śmiganie po ulicach na co dzień, ale z drugiej strony rynek jest wręcz przesycony dobrymi biegówkami, więc jest w czym wybierać. Dużo bardziej cenię sobie np. Flyknitowe Trainery czy model Flyknit Max. Szczególnie w tych drugich można nabijać kilometry marszu, były mi nieodłączne tego, jak i zeszłego lata. Podsumowując, mimo wad które wymieniłem, Racery warto mieć. Może nie jako jedyne nicie w szafie, ale chociażby przez ukochaną przeze mnie kolorystykę Multi 1.0, którą odpalam tylko w niedziele i święta, warto!


BENDŻI (STREETWEAR ENTHUSIAST)

bendziNike Flyknit Racer, czyli startówki roku 2012. Są to buty, które bardzo szybko przedarły się do naszego streetwear’owego podwórka.

Dlaczego przedarły? Ponieważ gigant z Oregonu dorzucił buty do linii performance z uwagi na ich technologię, czyli cholewkę wykonaną z dobrej jakości przędzy zapewniającą idealną wentylację i zredukowaną wagę buta. Cały szał na nie w naszej „rodzinie” powstał od czasu, gdy zostały założone przez pewnego każdemu z nas dobrze znanemu Pana, mimo że pierwsze kolorystyki wisiały na przecenach.

Bez wątpienia są to buty, po które często sięgam w swojej niedawno okrojonej kolekcji i bardzo dobrze się w nich czuję w upalne dni.

Wspomniana wcześniej technologia „Flyknit” sprawia, że buta się praktycznie w ogóle nie czuje na nogach. Jest dobrze dopasowany, dzięki czemu zapewnia odpowiednią stabilizacje stopy. Natomiast dzięki piance „Phylon” oraz dwóm poduszkom „Air zoom” (pod pięta i śródstopiem) całodzienne przechadzki, czy wycieczki nie są żadnym wyzwaniem. Opisywany but zapewnia nam odpowiedni komfort i amortyzację.


DAWID3C (SNEAKERHEAD)

dawid3cDla mnie model, który w dużym stopniu zmienił rynek obuwia sportowego. Premiera w 2012 roku odbiła się szerokim echem i jak dla mnie zrewolucjonizowała grę, bo o ile teraz Nike (i konkurencja) produkują buty do niemal każdej popularnej dyscypliny w technologii flyknit (lub inny knit ; )) ), to jeszcze 4 lata temu było to sporym zaskoczeniem, a na pewno nowością.

Buty są lekkie i przewiewne, więc komfort noszenia jest niesamowity. Jak się szybko okazało buty, które przede wszystkim miały pomóc poprawiać wyniki na długich dystansach zyskały wielu fanów i szybko stały się olbrzymim hitem sprzedażowym. Kolejne kolorystyki podbijały serca sneakerheadów i Nike świetnie wykorzystuje ten fakt do dzisiaj. Świadczy o tym niesłabnące zainteresowanie tym modelem w kolejnych, wielokrotnie bardzo podobnych barwach. Sam ów model oceniam wysoko, jestem fanem wygodnych butów, a te takie są i pod względem komfortu jest w tym wypadku bardzo solidnie. W podróże często zabieram ze sobą nitki, bo nie zajmują dużo miejsca i są wygodne oraz przewiewne. But ten w mojej opinii wypada bardziej, niż pozytywnie, z czystym sumieniem polecam każdemu.

 


KAROL ZIMNY AKA COLD (SNEAKERHEAD)

Flyknit Racery są z nami już od pewnego czasu, gdyż zadebiutowały z początkiem 2012 roku – stawiam że sam Nike nie spodziewał się takiego ich sukcesu, w końcu to z założenia jest performance’owa biegówka a nie kolejny lifestyle’owy wynalazek. No właśnie – Nike zaserwował nam Racery jako model z ich nową technologią tkanej cholewki. Dorzucił do tego w podeszwie dwie poduszki Zoom Air (osobiście aż tak nimi zachwycony nie jestem, ale z drugiej strony pogodziłem się z faktem, że to iż mamy Zoom Air nie zawsze oznacza super sprężystą amortyzację na każdym kroku), ale na przestrzeni już lat to tego buta znacząco częściej widzi się w co dziennym użytku a niżeli u biegaczy.

Prawda o nich jest taka, że w 2012 wcale ludzie się o nie nie zabijali – cały hype na nie urósł bliżej przełomu 2012/13, kiedy przy podsumowaniach roku zaczęto doceniać ten model – a jest w co. Niewątpliwie ich kształt robi przeogromną robotę – po serii kwadratowych retro, ładna spiczasta bryła buta wyróżniała się. Dodajmy do tego tkaną cholewkę, która zarówno bezproblemowo się nosi jak i w kwestiach estetycznych świetnie się prezentuje. Jest powiewem świeżości, który do siebie przyciąga. W późniejszych latach wydania takie jak „Multicolor” czy „Oreo” potrafiły sięgać i dwukrotność (jak nie więcej) pierwotnej ceny na rynku wtórnym, co jakoś nam obrazuje stopień pożądania tego buta.

Wydawało mi się, że przy nowej fali takich modeli jak NMD i Ultra Boost adidasa, Flyknit Racery pójdą powoli w odstawkę. Niewątpliwie stopień ich pożądania zmalał, a resellerzy już aż tak nie zacierają rąk na ich premiery. Nike jednak nie zaprzestaje ich produkcji i znów ostatnio raczy nas raz po raz to nowymi wydaniami, które wpadają w oko. Patrząc z perspektywy czasu, jest to według mnie jeden z najbardziej udanych nowych modeli Nike’a ostatnich lat. Wywarł on swoje piętno, że faktycznie za kilkanaście lat będzie można o nich mówić w kontekście klasyka od tej marki.

 


PAWEŁ MŁYNARCZYK (PABLOEMMM NA YOUTUBE)

Flyknitowe produkty Nike już od dłuższego czasu goszczą w ofercie brandu. I najwidoczniej mają się one całkiem dobrze, skoro dobrze nam znana plecionka nieustannie pojawia się na kolejnych modelach. Jednak chyba najbardziej rozpoznawalną pozycją są wciąż Flyknit Racery, czyli model sięgający początków technologii. Niezmiernie lekkie, przewiewne i niemal niewyczuwalne na stopie – takie właśnie są. Do tego wyjątkowo agresywny i smukły kształt. Mogłoby się wydawać, że same plusy!

Niestety nie do końca tak jest. Największym moim zdaniem problemem jest tu dość wąska podeszwa. W moim przypadku zadecydowało to o pozbyciu się wszystkich Racerów ze swojej skromnej ‚kolekcji’. Przy każdym kroku stopa ‚zjeżdżała’ mi do środka, zmieniając na pozór wygodne buty w utrapienie i źródło dyskomfortu. A szkoda, bo wizualnie but jest śliczny. A no i oczywiście cena – może nie jest koszmarnie wysoka, ale retail w wysokości 650zł mnie jakoś zbytnio nie zachęca do zakupu.


Jeśli przeczytałeś powyższe opinie o Nike Flyknit Racer i zainteresował Cię ten model to kupisz go w oficjalnym sklepie Nike, który ma wszystkie oficjalne premiery bez opóźnień.

Reklama
air jordan