Patrząc w kalendarz to pyknęły nam dobre cztery lata od momentu, gdy postanowiliśmy nawiązać kontakt z chłopakami z amsterdamskiego Patta. Udało się nawet przeprowadzić z nimi wywiad. Było to dla nas spore wydarzenie. W końcu kontaktowaliśmy się z ludźmi, o których wcześniej tylko pisaliśmy w kontekście nowej kolekcji czy kolaboracji. Mieliśmy sporo obaw. Myśleliśmy, że cały projekt upadnie, ale jak się później okazało niepotrzebne było zamartwianie się na zapas. Nie było żadnego gwiazdorzenia, wymyślania czy ociągania się z pytaniami. Była natomiast świetna atmosfera i nadesłany w szybkim tempie materiał.

Wspominamy o tym wszystkim, bowiem w naszym cyklu związanym z historiami wybranych brandów, tak naprawdę po raz pierwszy mamy okazję wziąć na tapet markę, z którą faktycznie rozmawialiśmy. Aczkolwiek bądźcie pewni, że w poniższym materiale wyjdziemy o wiele dalej, poruszając najważniejsze tematy oraz wydarzenia, które odcisnęły piętno na Patta, sprawiając że dzisiaj, gdy myślimy o pięknym mieście Amsterdam, to z automatu kojarzy nam się one z tą streetwearową marką i sklepem.


Sprawdź również pozostałe artykuły z historią streetwearowych marek:


Początki Patta możemy sprowadzić do kultowego już niemalże wersu warszawskiej ekipy Molesta. Bowiem to właśnie w utworze pod tytułem Nie dla sławy, padają słynne wersy: Po pierwsze nie dla sławy, po drugie nie dla pieniędzy. Można powiedzieć, że założyciele Patta kierowali się bardzo podobną dywizją. Na ich oficjalnej stronie internetowej możemy przeczytać następujące słowa: Z miłości i potrzeby, a nie zysku i nowinek.

Drzwi Patty otworzyły się na dobre w 2004 roku. Lokalizacja związana jest z samym sercem Amsterdamu i dosłownie miejsce to stało się centralnym punktem na mapie, szczególnie jeśli chodzi o holenderski streetwear, mając w asortymencie produkty takich brandów jak Nike, adidas, Converse, ASICS, New Balance czy Diadora.

Pomysłodawcami projektu Patta byli Edson Sabajo oraz Guillaume „Gee” Schmidt. Spytacie jaki był powód, że dwóch ziomków zamarzyło sobie własny sklep? Bardzo banalny i w sumie niczym nie różni się od motywu Lva Tanju z Palace Skateboards czy Virgila Abloha, tworzącego RSVP Gallery. Skoro obaj obracali się w specyficznym na tamte czasy klimacie i dodatkowo mieli mnóstwo znajomych, którzy lubili zarzucać na siebie dobry ciuch to czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym? Oprócz tego mieli również koneksje w odpowiednim środowisku, bowiem na przełomie lat 1990-2000, byli związani z holenderską sceną rapu. Edson trudnił się DJ-ką. Można było posłuchać jego setów w takich klubach jak 92 for cafe i De Duivel. Natomiast Gee próbował swoich sił jako MC.

Jeszcze na chwilę przed ruszeniem z Patta, Gee pracował w sklepie z płytami winylowymi. Zawierał wiele znajomości a jedną z nich był Jerry Soentpiet, który z miejsca stał się jego przyjacielem. Soentpiet jest DJ-em i miał bardzo duży wpływ na gust i smak Schmidta. Razem prowadzili także pirackie radio, gdzie próbowali dotrzeć swoimi setami do większej publiczności. Gee miał szczęście co do ludzi pojawiających się w jego życiu. Po Jerrym przyszła kolej na Stevena De Pevena. Był to kolejny koleś w klimacie. Również trudnił się muzyką, ale bawił się także w teatr i różnego rodzaju przestawienia. Ale tak naprawdę to Edson był pierwszym prawdziwym przyjacielem Gee. To właśnie Sabajo wyciągnął do niego pomocną dłoń, gdy ten przeniósł się do Amsterdamu.

Edson dosłownie widział i był przy tym jak rozwijałem się w Amsterdamie. Traktowałem go jak starszego brata – Guillaume opisuje swoją przyjaźń z Edsonem.

Oprócz tego Edson miał swój etat w Fat Beach. Był to sklep, który również specjalizował się w sprzedaży płyt. Można powiedzieć, że obaj panowie działali w jednej branży do momentu, gdy Gee postanowił rzucić pracę. Spakował się i stwierdził, że ruszy na „małe” wakacje. Jego destynacją był Nowy Jork. Dokładnie sprawdził wszystkie zakamarki tego pięknego miasta, ze szczególnym uwzględnieniem buciarskiej sceny. Podróż ta dała mu ogromnego kopa. Był naładowany energią. Po powrocie non stop męczył Edsona, zadając mu na okrągło jedno pytanie:

Ej może powinniśmy zrobić coś razem? Coś co byłoby związane tylko z nami. Co myślisz o ruszeniu z własnym sklepem z butami? – tymi pytaniami Gee nieustannie męczył Edsona

W końcu się udało. Chociaż może nieco przesadzamy z tym męczeniem drugiego z założycieli. Edson Sabajo znał się nieco na butach, bowiem zbierał je od 1988 roku. Mimo wszystko była  to tylko zajawka, hobby które wypełniało jego życie. Dlatego też dość szybko ruszyli z małym sklepem. Był to więc idealny układ. Dwa twórcze umysły z podobnym spojrzeniem na świat oraz identyczną filozofią.

EDSON SNEAKERS COLLECTIONpatta store logo

Jednak zanim doszło do fizycznego postawienia butiku i zdobyciu w późniejszym czasie kont Tier 0, Quickstrike czy Consortium, cała załoga postanowiła udać się w podróż po świecie. Mając jedynie zwitek banknotów w kieszeniach, przyszli założyciele Patta sprawdzali inne sneaker-store’y, podpatrywali je i nabywali w nich buty, by móc je później przewieźć do Holandii. Wyglądało to bardzo komicznie. Zamiast bagażu stosy kartonów i zero wiedzy na temat prowadzeniu tego typu biznesu, ale przy okazji historia ta pokazuje ogromną pasję, determinację i zaangażowanie Edsona i Gee, by projekt Patta ujrzał światło dzienne.

To było szalone. Udaliśmy się do Stanów Zjednoczonych, bez większego pomysłu i planu. Mieliśmy tylko zwitki banknotów i uderzaliśmy w takie miejsca jak Bronx, sprawdzając tamtejsze sklepy obuwnicze. Kupowaliśmy to co wpadło nam w oko i próbowaliśmy później sprzedać to w Amsterdamie – komentuje ten szalony trip Gee.

No właśnie, cały czas piszemy Patta, ale czy zastanowiliście się chociaż przez moment co można oznaczać wyżej wspomniany wyraz? Najlepiej wytłumaczy Wam to Masta Lee, pełniący funkcję dyrektora do spraw marketingu. Genezy szuka wśród korzeni Edsona Sabajo i Guillaume Schmidt, ze szczególnym naciskiem na tego drugiego. W ich żyłach płynie surinamska krew. Surinam to państwo położone w północno-wschodniej części Ameryki Południowej, a od 1975 roku była to kolonia holenderska. Słowo Patta w języku Surinam oznacza po prostu ‚but’.

Wspomnieliśmy o niejakim Masta Lee. Warto zaznaczyć, że gość ten utrzymywał z nami kontakt podczas wspólnego wywiadu. Ważną postacią jest również Vincent van de Waal. Można powiedzieć, że to właśnie on był brakującym elementem w tej całej układance. Chłopaków znał od dawna. Miał bardzo podobne wizje i podzielał ich poglądy. Razem rozmyślali nad kierunkami poszczególnych kolaboracji, ponieważ to właśnie Vincent był zaangażowany przy produkcji większości projektów.

Oprócz Masta Lee i Vincenta van de Waala, w załodze są jeszcze: Massimo, manager sklepu Tim, sprzedawca Virgil i asystent managera Danny. Każdy z tej ekipy przekonuje nas, że Gee oraz Edson od samego początku myśleli globalnie. Mimo małego sklepu na starcie, widzieli Patte jako miejsce, gdzie można kupić ekskluzywne, limitowane obuwie. Nie skupiali się tylko na Amsterdamie czy Holandii. Nie skupiali się nawet na samej Europie, bowiem w planach było podbicie Stanów Zjednoczonych.

Kiedy zaczynaliśmy, mieliśmy pewną ideę, ale żadnego pojęcia w jakim kierunku to zmierza i w jakim punkcie wylądujemy. Ale nie przestawaliśmy iść do przodu. W międzyczasie należało podjąć kilka ciężkich decyzji – właśnie w taki sposób Gee komentuje początki działań.

patta team

Wspomniane kolaboracje były przepisem na sukces, bowiem to dzięki nim Patta zyskała międzynarodowy rozgłos, a oprócz tego była to dla nich świetna rozrywka i cenna doświadczenie. Gee i Edson bardzo cenią sobie pracę z ludźmi. Zrobili w końcu wiele projektów z lokalnymi artystami jak na przykład Delta czy Pete Parra, który odpowiadał na przykład za kształt logo Patta. Dla nich jest to po prostu świetna sprawa móc pracować z utalentowanymi ludźmi, którzy podzielają ich pasje i nie chodzi tutaj tylko o ciuchy, ale o sztukę czy muzykę. Cenią sobie takich ludzi jak Benji B i Skepta, a samo tworzenie kolaboracyjnych ubrań, gdzie naniesiono jedynie logo jest dla nich puste. Ma to jedynie sens, gdy w całości zanurzysz się w tym klimacie i kulturze. Za samym projektem musi stać coś więcej niż pieniądz i właśnie z takiego założenia wychodzi Patta oraz jej team.

Jestem dumny z każdego kroku, który podjęliśmy. Jestem zadowolony z tego, że nie zawsze podążaliśmy za oczekiwaniami ludzi, a sami kierowaliśmy tymi oczekiwaniami. Z mojego punktu widzenia, przełomem była współpraca z Daną Luxembourg. Następnie świetną kolaboracją był projekt z Conversem, gdzie nad wzorami i grafikami pracowaliśmy z przeróżnymi artystami jak na przykład Linda XXX. Później można wyróżnić wspólne kolekcje ze Stussy czy Carharttem. Jestem naprawdę dumny z tej pracy – podsumował Gee.

Upragnione kolaboracje przyszyły bardzo szybko, bo zaledwie rok po otwarciu sklepu. Dokładnie w 2005 roku Patta podjęła współpracę z amerykańską firmą Nike. Właśnie w taki sposób powstała bardzo interesująca kolorystyka Amsterdam, która została osadzona na cholewce butów Nike Air Max 1. W tym przypadku cały projekt nawiązywał do słynnej Dzielnicy Czerwonych Świateł. Co więcej, po niespełna roku Nike ponownie zapukało do drzwi amsterdamskiego Patta. Aczkolwiek w tym przypadku firma z Oregonu nie była już osamotniona. Do współpracy zaproszono jeszcze holenderski magazyn hip-hopowy State Magazine. Wówczas światło dzienne ujrzał pack o nazwie Homegrown, a jego wisienką na torcie był model Nike Air Max 90. Jak możecie się domyślić, później posypały się kolejne zlecenia jak na przykład Alife wspólnie z Rockwell, adidas (na warsztat wzięto kilka modeli), Keep Benten, Reebok, Vans czy wyżej wspomniany Converse Carhartt.

PATTA CARHARTT

Patta x Nike Air Max 1 Amsterdam

Aczkolwiek punktem zwrotnym, który sprawił, że Patta wyszła poza lokalny rynek, było nawiązanie kontaktu z Nike i wypuszczenie kilku kolorystyk modelu Nike Air Max 1 i 90. Szczególnie należy wyróżnić jedno zestawienie barw, dotyczące popularnych „Jedynek”, które powstało w sezonie 2009/2010. Wspominamy o tym, bowiem swego czasu but ten leżał na półkach warszawskiego City-Shopu i za stosunkowo niewielki hajs można było bez żadnego problemu ogarnąć dla siebie parkę. W tym czasie nie było hajpu no to wydanie. Pojawił się on w momencie, gdy we wszystkich miejscach pojawiła się informacja Sold Out. Do dzisiaj jest to chyba jedna z najbardziej nieodżałowanych kolorystyk w historii polskiej sceny!

Ta kolorystyka powstałą dokładnie na nasze 5-lecie istnienia na rynku. To był dla nas przełom. Ogromny moment w naszej historii. Myślę, że dodatkowo kolaboracja z ASICS podtrzymała naszą passę. Te dwa brandy (Nike i ASICS – przyp. red.) sprawiły, że staliśmy się popularni nie tylko w Amsterdamie czy samej Holandii – przekonuje Gee.

Nike Air Max 1 x Patta Nike Air Max 90 x Patta

Jak sami widzicie wszystko zmierzało w bardzo dobrym kierunku. Butik dobrze prosperował. Do tego dochodziły kolaboracje ze znanymi brandami. Kolejnym etapem były ciuchy. Temat ten wyszedł naturalnie, sam z siebie, tym bardziej że asortyment butiku rozszerzył się o marki odzieżowe, takie jak Stussy czy Rockwell.

Kurcze ludzie ciągle do nas wpadają. Powinniśmy mieć coś swojego, swój znak rozpoznawczy. Powinniśmy zrobić koszulki albo coś w tym stylu – przekonywał Guillaume w jednym z wywiadów i dodawał – Właśnie w ten sposób zaczęliśmy myśleć o własnej linii ubrań. Następnie dołączył do nas Vincent, który zaczął sprawować kierownictwo nad projektowaniem poszczególnych kolekcji. Tak to się właśnie zaczęło. 

W trakcie tworzenia zestawów odzieżowych, sięgano po różne źródła inspiracji. Na przykład Gee był ogromnym fanem Graffiti. Uwielbiał artystów, którzy trudnili się tym rodzajem sztuki ulicznej. Od zawsze śledził prace CBS, czyli Criminal Bombing Squad. Była to jedna z najbardziej popularnych ekip w Amsterdamie. Oprócz tego sięgał po prace takich osób jak Clyde Semmoth, argumentując swoje wybory następującymi słowami:

Skupiałem się na ludziach, którzy byli inni niż pozostali, wyróżniali się. Clyde był znanym DJ-em, ale też mistrzem skateboardingu, noszącym charakterystyczne dredy. 

Dla Patty motywem przewodnim może być dosłownie wszystko. Wystarczy przywołać projekt Patta Running Team, który powstał w 2010 roku a jego pomysłodawcą był Edson Sabajo. Jego team spotyka się z innymi ekipami z całego świata. Dzielą się swoim życiem, pasją czy poglądami na świat. Utrzymują ze sobą kontakt, imprezują i co najważniejsze biegają oraz trenują. Zerknijcie na poniższe video, które w świetny sposób wyjaśni Wam cały sens tego przedsięwzięcia. Sprawdźcie także kto stoi za produkcją samego materiału:

Patta Team Running

Ekipa cały czas się rozwijała. Ciekawe kolaboracje, rozgłos oraz start z własną linią odzieżową. Mimo wszystko w pewnym momencie Pattę dopadł kryzys. Przed długi okres sklep łączył swój interes z Ben G a w międzyczasie uruchomiono swój drugi oddział w postaci high endowego sklepu, który funkcjonował pod nazwą Precinct 5. Właśnie w to miejsce Patta finalnie przeniosła cały swój biznes i w zasadzie większość ekspertów uważała, że będzie to świetny ruch.

Miejscówka w Precinct 5 była o wiele większa, co miało mieć wpływ na rozwój asortymentu i poprawienie wyników sprzedaży, które już wtedy nie były słabe. Niestety, ale plan spalił na panewce. Precinct 5 od początku swojego powstania nie zachwycał i nie potrafił na siebie zarobić. Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej, aż w końcu popadł w spore długi. High endowy asortyment nie sprzedawał się tak jak zakładała załoga Patta. Dlatego właśnie zdecydowano się przenieść Patte do Precinct 5. Wszystko po to, by nie płacić podwójnego czynszu a dzięki renomie amsterdamskiego butiku, klientela miała przyjść za nimi do nowego miejsca. Pociągnęli tak zaledwie trzy miesiące. Co ciekawe skomentowali ten stan rzeczy w wywiadzie udzielonym na łamach naszego magazynu:

Zajęło nam trochę czasu żeby przyzwyczaić się do nowej lokalizacji, ale ogólnie wyszło nam to na dobre i jesteśmy bardzo zadowoleni zarówno z naszego nowego sklepu jak i lokalizacji w jakiej się znajduje. Trzeba popełniać błędy żeby się na nich uczyć i iść naprzód. Wszystko jest w porządku – przekonywał Masta we wrześniu 2013 roku.

Patta new

I chyba miał rację, ponieważ jak widać obecnie Patta radzi sobie bardzo dobrze. Po kryzysie z 2012 roku nie widać żadnego śladu. Co więcej, załoga w końcu dopięła swego i poszerzyła horyzonty, otwierając sklep w Londynie a skupiając się jeszcze na najnowszych doniesieniach, amerykański brand Stussy otwiera właśnie swój sklep w Amsterdamie i przy okazji wchodzi w kolaborację z Patta!

PATTA P

Wszystko się układa, ale duża w tym także zasługa Edsona i Gee, którzy twardo stąpają po ziemi. Zresztą nie dziwy nas na to, że Guillaume potrafi przemienić w złoto każdy kolejny pomysł, skoro na co dzień pracuje w świetnie przygotowanym biurze. W jego azylu znajdziemy sporo interesujących prac, które nawiązują do holenderskiej sceny. Nie mogłoby zabraknąć projektów jego przyjaciela, tworzącego pod pseudonimem Parra. Oprócz tego znajdziemy tutaj inspiracje związane ze sportem a dokładnie z piłką nożną oraz z pochodzeniem Edsona i Gee. Do tego dochodzi pokaźna kolekcja książek, płyt i filmów a nawet luźniejszych rzeczy w postaci Dragon Ball Z (za to ogromny plus od The Illest!).

GABINET GEE3 GABINET GEE4 GABINET GEE5

Naszym zdaniem można być spokojnym o sukces Patty. Cała załoga ma zdrowe podejście do tego interesu. Sam Gee uważa, że jeśli w tym biznesie jesteś tylko dla pieniędzy to tak naprawdę możesz robić wszystko inne. Możesz otworzyć inny sklep i sprzedawać swoje rzeczy i robić na tym kasę. To nigdy nie było ich podejście. Razem z ekipą nigdy nie szli na skróty. Nie sprzedawali masówki i słabych projektów, które skupiałyby się tylko na zwykłych ciuchach z dużym logo.

Może takie rozwiązanie przyniosłoby im krocie, ale dla niego i Patty najważniejsze jest robienie rzeczy unikalnych i chyba jest to najlepsze słowo, które w stu procentach oddaje klimat tego amsterdamskiego brandu. Unikalność pojawia się w ich każdym projekcie. I nie mówimy tutaj tylko o zagadnieniach związanych ze streetwearem. Patta może wybrać się do Berlina i z miejsca dostaniemy imprezę Patta Soundsystem, gdzie spędzimy dobrze czas, bawiąc się przy wyselekcjonowanych setach. Nie ma półśrodków. Tylko pełne zaangażowanie.

Jeśli coś jest prawdziwie to działa bez większej pomocy i zobaczycie to w firmach, które ja osobiście szanuje. To co jest najważniejsze to podążanie własną ścieżką. Ludzie przyjdą z czasem i docenią Waszą wizję – przekonuje Guillaume „Gee” Schmidt, jeden z założycieli sklepu oraz marki odzieżowej Patta.

GABINET GEE1

Sprawdź również pozostałe artykuły z historią streetwearowych marek:


Natomiast, jeśli chcecie być na bieżąco z nowościami, informacjami i kolekcjami o Patta to sprawdź naszą stronę pod tym linkiem.

Mamy nadzieję, że nie zanudziliśmy Was tym tekstem. Dlatego bardzo prosimy o Wasze opinie na temat artykułu oraz samej marce Patta na naszym profilu na Facebooku.

Reklama
air jordan