Skoro w zeszłym roku powstał artykuł z opinią o Sneakernessie to postanowiłem, że teraz wrzucę kilka opinii o kolejnym sneakersowym przedsięwzięciu jakim było Sneakers Life. Od wydarzenia minęło już kilka tygodni, ale daliśmy sobie trochę czasu by ochłonąć i przemyśleć całą sprawę, by wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Co do samego wydarzenia to było to nie tylko miejsce, w którym mogliśmy kupić lub sprzedać najlepsze pozycje ze swoich kolekcji, ale również event którego główną atrakcją była wystawa butów Michaela Jordana, które w swojej kolekcji posiada Gerard Starkey – w jego zbiorach znajdują się m.in. unikaty, w których MJ faktycznie grał w latach 95-98. Dodatkowo miały jego autiografy i certyfikaty autentyczności.

Poniżej znajdziecie różne opinie o Sneakers Life, które pochodzą od różnych osób z różnym spojrzeniem na temat. Są tu przedstawiciele sneakeroswych mediów, wystawcy czy sneakerheadzi. Każdy maił trochę inne cele podczas eventu i każdy poniżej przedstawia swoje wnioski.

Główne zdjęcie autorstwa Karola Zimnego aka Colda.


ARTUR KWAPIŃSKI AKA AIR_MAESTRO (SNEAKERHEAD / WYSTAWCA)

maestroZaledwie kilkanaście dni temu wziąłem udział w Sneakers Live Warsaw vol.1. Tym razem pojawiłem się po stronie stoisk prywatnych i wystawiłem kilka par na sprzedaż. W ostatnim czasie nie miałem okazji brać udziału w eventach, więc ten warszawski bardzo mnie zaciekawił i ucieszył.

Od samego początku kiedy Kamil mi opowiedział o planach tego eventu byłem na wielkie TAK! Cieszę się, że mimo nie łatwego zadania Kamil i Julia stanęli na wysokości zadania.

Na samym wstępie zbiłem kilkanaście piątek z ludźmi, których dawno nie widziałem, co od razu wprowadziło mnie dobry sneakersowy nastrój, później to już poleciało…. Ciekawe prywatne stoiska, u każdego mnóstwo butów, u każdego jakieś perełki. Baks z własną produkcją drukowanych podeszw wjechał kompletnie. U Harpagana nie sposób było zliczyć oferowanych par, Dawid i reszta ekipy jak zawsze oferowali towary z najwyższych światowych półek, no i Snide ze swoją oldscholową ofertą przy której lubię się zatrzymać na dłuższą chwilkę. Bardzo, ale to bardzo podobało mi się stoisko przygotowane przez Zulu Kuki, podobało mi się u niego wszystko, podoba mi się jego klimat i cieszę się, że była okazja się poznać i pogadać kilka minut. Zajrzałem też na dwa stoiska custom i fajnie było zerknąć jak tam pracują nad naszymi butami. U Obuwnika prócz pracy można było obejrzeć gotowe buty customowe oraz podeszwy różnych modeli Nike.

Najbardziej na evencie wśród wystawców zabrakło mi sklepu koszykarza lub stołecznego Kicksa oczywiście wszyscy inni stanęli na wysokości zadania i ich oferty były ciekawe, nie mniej jednak uważam, że te dwa sklepy ze swoją obszerną koszykarską ofertą byłby uzupełnieniem wystawy Gerarda. No właśnie wystawy Gerarda… przyznam się, że te kilka par które przywiózł ze sobą było głównym magnesem który w niedzielę wyciągnął mnie z Warmii do bardzo słonecznej tego dnia Warszawy. Niestety koncertów nie doczekałem, ale i nie dla nich się tam pojawiłem. Czekam na vol.2 który odbędzie się w mniej słoneczną sobotę,

Pozdrawiam wszystkich Artur Kwapiński aka air_maestro. Zdjęcie – Tamara Pieńka.


KAROL ZIMNY AKA COLD (BUTOLOGIA)

Słowem wstępu – w niedzielę 11 czerwca odbyła się pierwsza edycja imprezy Sneakers Life. Cześć osób na pewno dobiegły informacje przed samym eventem – o niedowierzaniu w jego powodzenie, wykruszenie się jednego z organizatorów. Teoretycznie same kłody pod nogi od momentu startu (choć trzeba nadmienić, że w kwestii promocji był falstart), lecz jak to finalnie wypadło?

Cały event odbył się na parterze Babki Do Wynajęcia i mieliśmy stałe punkty programu w postaci prywatnych sprzedawców, wystawiające się sklepy, customizerów jak i dodatki – choćby konsole PS4. Jedną z głównych atrakcji była wystawa Air Jordanów – lecz nie wydań. po które możemy iść do sklepu – a par samego MJ’a, czyli nie okłamujmy się, takich okazów nie widzi się na co dzień. Dla dopełnienia była przed lokalem strefa chilloutu z leżakami jak i gastro w postaci kilku foodtracków. Jeśli chodzi o atrakcje umilające czas, był pokaz koszykarskiego freestyle’u, losowanie trzech par Yeezy 350 v2 oraz koncerty Małpy i Tedego.

Zaczynając od ogółu – event odebrałem naprawdę pozytywnie. Na plus zasługuje fakt, że organizatorzy starali się, aby w miarę ciągle coś się działo, a nie że wizyta na imprezie sprowadza się do dziesięciominutowego spaceru i do domu. Oczywiście, wszystkim gustom się nie dogodzi i zapewne nie brakowało osób którym np. skład koncertowy nie odpowiadał, ale w mojej opinii lepsze jakiekolwiek działania trafiające do części zainteresowanych niż żadne. Fajniej byłoby, gdyby wszystko działo się na jeszcze większej powierzchni, gdzie byłoby więcej wystawców, ale z racji tego, że to pierwsza edycja gdzie na pewno część potencjalnie wystawiających się osób wolało się wstrzymać, trudno mieć zastrzeżenia w tej kwestii.

Rzeczą, która mi się wydaje najważniejsza są ludzie – to że przyszli, to że można było z kimś zamienić kilka słów twarzą w twarz, a nie przez wszelakiej maści urządzenia z dołączeniem do internetu. To oni tworzą wydarzenie, bo w końcu dla nich jest on organizowany. Mam nadzieje że oddźwięk jaki pozostawiła po sobie pierwsza edycja sprawi, że na kolejnych będzie mogło być jeszcze lepiej, że może jednak czasem warto dać czemuś szansę, a nie z góry przekreślać że na pewno się nie uda.


RAFCYK (KOLEKCJONER / MARKETING W SNEAKERSTUDIO)

Około dwa tygodnie temu na polskiej mapie eventów sneakersowych pojawił się zupełnie nowy gracz, mowa o „SneakersLife vol.1”. Początkowe trudności oraz mało sprzyjające komentarze środowiska, rozwiał sam event, który wystartował dokładnie 11/06 w warszawskiej „Babce do wynajęcia”. Wskoczyłem w swoje ulubione Boltony, zabrałem moją lepszą połowę i razem przybyliśmy na miejsce, tuż przed oficjalnym otwarciem imprezy.

Od pierwszego momentu urzekła mnie lokalizacja. Łatwy, szybki dojazd z Dworca Centralnego, wspomniana „Babka” mieści się vis a vis galerii Arkadia co było strzałem w przysłowiową „dziesiątkę”. Kameralny dwupiętrowy, przeszklony budynek nadał wyjątkowego klimatu całemu wydarzeniu.

Szybka „piątka” z Kamilem – organizatorem i pomysłodawcą SneakersLife vol.1 i byliśmy w środku. Już od progu przywitała nas ekspozycja meczowych J’sów podpisana przez samego Michaela Jordana. Dodam ich owe kicksy to buty, w których „Jego Powietrzność” zdobywał tytuły i bił rekordy zdobytych punktów w meczu. Samo obcowanie z tymi perełkami, które gościnnie przywiózł brytyjczyk Gerard, wywołało „banana” na mojej twarzy. Szybka rundka po stoiskach, których nie było za wiele, jednak wysoka selekcja butów w myśl zasady „jakość nie ilość”, zrobiła naprawdę dobrą robotę. Potem kolejna i kolejna. Nie zabrakło starych wyjadaczy Artura a.k.a. Maestro, Karola z Butologii oraz Gracjana z zaprzyjaźnionego portalu The Illest. Wszystkich panów serdecznie pozdrawiam, fajnie było się znowu spotkać i wymienić spostrzeżeniami. Jedynym sklepem, który wziął udział w evencie był Distance.pl.( Mahol również pozdrawiam). Niestety tym razem nie miałem szczęścia i nie wyhaczyłem żadnej interesującej mnie pary.

Jak wspomniałem wyżej SneakersLife vol. 1 wywarł na mnie pozytywne wrażenie, gdyż oprócz standardowych stoisk i stolików, zaproszono ekipy zajmujące się odnawianiem i customizacją np. Obuwnik u którego wypatrzyłem powstający projekt NMD x Metallica oraz obczaiłem Alpha Boosty na żywo. Dodatkowe atrakcje – drukarka 3D drukująca podeszwy J, automaty z konsolami Playstation 4, które zrobiły naprawdę dobrą robotę.

Byli reprezentanci branży odzieżowej CLEANT z dołkiem golfowym oraz ekipa Zoology, która w połowie eventu prawie wyprzedała swój stuff. Załoga Embro haftowała emblematy na butach i wiele, wiele innych. Wisienką na torcie były dwa koncerty towarzyszące – Małpy oraz Tedego, a także losowanie 3 par YEEZY 350 ”Cream White”. Live act w wykonaniu  Mateusza Stopczyńskiego, czyli pokaz Basket Freestyle oraz stanowisko Crep, gdzie mieliśmy okazję odświeżyć swoją ulubione parkę. Naprawdę nikt nie mógł narzekać na nudę. Na zewnątrz w strefie chill można było spokojnie odpocząć na leżaku, lub schrupać coś z oferty zaproszonych foodtracków, które zadbały o podniebienia gości.

Podsumowując, pierwsza odsłona Sneakerslife zrobiła na mnie naprawdę duże wrażenie. Więcej takich eventów w Polsce. Organizatorom oraz całej ekipie gratuluje pomysłu i wytrwałości, oraz gorąco liczę na drugą edycję. Ciekaw jestem bardzo czym nas zaskoczą.

Stay True!

 


GRACJAN (THE ILLEST)

Kurz po Sneakers Life już opadł, więc pora podsumować pierwszy w tym roku sneakersowy event w Polsce. Start był trudny, ponieważ Kamil napotkał wielki opór ze strony polskiej społeczności, ale na szczęście się nie poddał i dowiózł cały zamysł do końca.

Jak to wypadło? Niestety nie porównam tego do ostatnich dwóch sneakernessów, ponieważ na nich nie byłem. Nie przyciągnęły mnie niczym ciekawym, żeby ruszyć na nie swój tyłek. Opowiem tu tylko i wyłącznie swoje wrażenia z tego co teraz widziałem, bez porównywania.

Co było w Sneakers Life ciekawego? Na pewno wystawa Gerarda i jego opowieści na temat butów Jordana, dokładnie tych w których grał w NBA. Czegoś takiego jeszcze w Polsce nie było. Ba! Nawet w Europie rzadko pojawia się taka możliwość. Wielki szacun za ogarnięcie czegoś takiego.

Do tego dochodzą wystawcy. Było tu dosłownie wszystko, od kolekcjonerów i zapaleńców, poprzez resellerów i jeden sklep (a Ci co nie byli niech żałują), aż po osoby które zajmują się restaurowanie czy customizacją butów. Dodatkowo były stoiska z Playstation, marki odzieżowe czy stoisko Crep, gdzie mogliśmy doczyścić swoje kicksy. Na zewnątrz były foodtrucki, w tle grała muzyka. Było wszystko co miało być na sneakersowym evencie.

Wprawdzie był niezły ścisk, ale to może nadało wydarzeniu klimatu. Wole takie rozwiązanie niż stoiska co 5m i wielka przestrzeń. Chyba jednak dobrze, że nie pojawiły się wielkie marki i sklepy, dzięki temu event był bardziej otwarty na gości, w swojskim klimacie i z luźną atmosferą.

Kolejnym plusem eventu był ciągłe „zabawianie” odwiedzających. Odbyły się dwa mini koncerty, był freestyle’owy pokaz z piłkami, konkursy z Yeezy, opowieści gości. Można rzecz, że ciągle się coś działo. Szkoda tylko, że młodsze grono wyparowało po konkursie z Yeezy.

A teraz obuwniczo. Pierwszy raz na własne oczy widziałem ciekawy podział na młodsze i starsze grono fanów sportowego obuwia. Ci starsi byli bardzo zróżnicowani, od Jordanów, poprzez New Balance i Reebok po inne znane sportowe marki. Chyba żadne modele czy kolorystyki się nie powtórzyły, było na co popatrzeć i było sporo różnych modeli.

Z Kolei młodsze grono to w 70% adidas. Same Ultra Boosty, NMD i Yeezy. Wyglądało to trochę śmiesznie, ponieważ trafiały się sytuację, w których szło 3 czy 4 chłopaków w tych samych butach, ba! nawet w tych samych kolorystykach. Tu nie było zróżnicowania, nikt niczym się nie wyróżnił. Ci co chcieli się wyróżnić to im to nie wyszło, bo zza rogu wychodziło 3 kolesi w takich samych kicksach. Nie neguje takiej zajawki, wręcz przeciwnie. Nie wymagam interesowania się jordanami od chłopaków, którzy urodzili się kilka lat po tym jak Jordan przestał grać w kosza. Takie mamy czasy i taka jest moda. Fajnie, że każdy może znaleźć swój styl. Każde pokolenie ma swoje zajawki i to jest fajne.

Na sam koniec podsumowując dodam tylko, że według mnie był to najlepszy sneakersowy event, na którym byłem. Oby więcej takich spotkań i przedsięwzięć.