Czy mógłbyś się pokrótce przedstawić i opowiedzieć coś o sobie?

Witam wszystkich i dzięki Ci Gracjan za zaproszenie! Jestem Gabriel, ale internetowej społeczności na pewno lepiej jestem znany pod nickiem Rychu_08 (klikając wejdziecie na jego profil na Instagram). Nigdy nie wiem z której strony ugryźć takie pytanie – „opowiedz coś o sobie”, bo jak tu w kilku zdaniach to dobrze oddać? Koszykarz, właściciel Obuwnika, gitarzysta i ogromny fan marki Jordan Brand. Tak po krótce. 

 

Czy oprócz butów jest jeszcze jakaś inna zajawka? Wiem, że grasz w kosza, dlaczego akurat to?

Jak najbardziej, buty to tak naprawdę dodatek. Jak wspomniałeś, trenuję koszykówkę od lat, od dzieciaka, a pierwsze klubowe przetarcia miały miejsce w przemyskiej Polonii bodaj 12 lat temu. Obecnie na co dzień mieszkam w Krakowie i tutaj ciągle bawię się grając w 3 lidze. Nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego, to po prostu moja największa pasja i motor napędowy dnia codziennego. 

Poza tym grywam na gitarze (-ach) od przeszło 10 lat. Od pewnego czasu sięgam głównie po elektryka, ale lubię raz na jakiś czas wrócić czy to do klasycznej gitary, na której zaczynałem czy też do akustycznej. 

Zajawką, która przerodziła się w moją pracę jest całe przedsięwzięcie pod nazwą Obuwnik. Mam nadzieję, że mogę sobie pozwolić na małą reklamę, także zapraszam czytelników na nasz fanpage: ObuwnikAG i już nic więcej nie dodaję.

WYWIADOWCZO THE ILLEST VS RYCHU_08-5

WYWIADOWCZO THE ILLEST VS RYCHU_08-7

Jak się to wszystko u Ciebie zaczęło, ta cała sneaker gra? To właśnie koszykówka była iskrą, która to rozpoczęła?

Zdecydowanie. Jako młody koszykarz chodziłem na absolutnie każdy mecz seniorskiej drużyny Polonii i podpatrywalem jakie buty zawodnicy mają na sobie. To było coś, co po prostu mi się podobało, nie przypisuję temu żadnej większej filozofii – ot, chciałem mieć takie same. Równocześnie śledziłem mecze NBA, ale jakość obrazu ówczesnych telewizorów nie pozwalała na dobrą identyfikację butów.

Które pozycje z Twojej kolekcji są Twoimi ulubionymi, najcenniejszymi lub na które najdłużej polowałeś? Wymień TOP 3 modeli ze swojej kolekcji i powiedz dlaczego te a nie inne. Ile ogólnie masz par butów? 

Lwią część mojego zbioru zajmują Jordany i to do nich pałam największą sympatią i sentymentem. Co prawda nie ograniczam się tylko do tej marki, szanuję swoje stopy i na letnie upały znajdzie się troche biegówek, na mrozy czekają porządne zimówki itd. Moje polowania zazwyczaj ograniczają się do siedzenia przed monitorem i grzebania po grupach, giełdach, ebayu, ponieważ przeważnie szukam butów, które wyszły już dawno temu. Oczywiście mam sporo nowych wydań, czy to Jordanów, czy czegoś od Nike i innych marek. Bardzo cenię sobie linię Flyknit i uważam, że to jedna z ciekawszych i fajniejszych rzeczy jaka zagościła na rynku w ciągu ostatnich lat. Moim topem z tej serii jest model Flyknit Max – niesamowicie wygodne, bardzo trafiają w mój gust i minionym latem nie dawałem im odpocząć. Długo szukałem kolorystyki Wolf Grey tego modelu w dobrej cenie, w końcu udało się na początku czerwca i od tamtej pory mam je zawsze pod ręką. 

Jak nietrudno zgadnąć moim TOP 3 będą buty Jordan Brand. Na pierwszym miejscu moja definicja buta idealnego – Air Jordan 11 „Space Jam” z 2000 roku. Wiąże się z nimi całkiem ciekawa historia dotycząca postaci Michaela Jordana. Pierwszy raz pojawiły się na jego nogach w IV meczu finałów NBA w 95 roku. W pierwszych dwóch spotkaniach Michael Jordan występował w Concordach, których MJowi na następne spotkania nosić zakazano przez władze ligi (do dziś obowiązujący przepis o spasowaniu kolorystycznym butów do stroju – reszta Byków miała czarne buty), w III meczu wyszedł na parkiet w Air Flight One, a w IV spotkaniu elektryzował publikę w, dopiero później nazwanej Space Jam, czarnej odsłonie XI z granatowym Jumpmanem na panelach bocznych. Co ciekawe w 1996 pojawiły się tylko trzy kolorystyki jako General Release (GR) – Concordy, Bredy i Columbie, dlatego tym bardziej cenię sobie to wydanie. 

Drugi plac dla Air Jordan 5  „Raging Bull”. Naprawdę długo ich szukałem, udało się je dorwać za całkiem ludzki pieniądz, także cieszą podwójnie. Krwista czerwień przypomina mi mój ulubiony zespół NBA – Miami Heat, a konkretnie ich bożonarodzeniowe stroje. 

Trzecie miejsce to trudny wybór, ale stawiam na Air Jordan 8 „Aqua”, czyli według mnie najlepszą kolorystykę ósmego modelu. 

Co do ilości butów to nie mam pojęcia, bo nie prowadzę spisu ani nic. Początkiem roku naliczyłem ich 100, teraz może być ze 120

WYWIADOWCZO THE ILLEST VS RYCHU_08-8

Jakie były Twoje trzy ostatnie zakupy, a na co obecnie polujesz?

Ostatnie trzy zakupy to: Air Jordan XX3 „All Star”, Air Jordan XV Laser i Nike Air Zoom Generation, czyli pierwszy model przygotowany dla Lebrona z 2003 roku. Na tę chwilę nie czekam na żadne z nadchodzących wydań, ale przygarnąłbym (w końcu!) parę IX

Jak u Ciebie z perspektywy czasu zmieniał się gust? Jakimi butami jarałeś się kiedyś, a co działa na Ciebie teraz?

Przez wzgląd na sport, który uprawiam zawsze bliskie były mi koszykarskie linie Nike, retro wydania Jordanów i tak pozostało do dzisiaj. Pozostając w tym klimacie od pewnego czasu stawiam na linię Air Trainer od Nike, którą polecam każdemu, bo to naprawdę świetne buty, a warto też zagłębić się w ich historię i poznać postać Bo Jacksona. Poza tym, jak chyba każdy, szukałem tego „swojego miejsca”. Ciągle chętnie wracam do początków, czyli do modeli Dunk, Superstar, Dub-Zero, Puma Suede, Air Force czy też innych, dziś już zdecydowanie niszowych modeli.

Przebrnąłem nawet przez Vansy, ale to zupełnie nie moja bajka, choć trampki bardzo lubię, mam kilka par Diemme czy Converse. Są też marki, których dotąd nie poznałem i liczę, że zagoszczą i u mnie. Myślę tu chociażby o Saucony, Brooks, czy z tych mniej sportowych Filling Pieces czy Clear Weather. Jako, że już doszedłem do producentów tych bardziej eleganckich butów, to tak z grubsza się to na dziś kształtuje – mogę podzielić swoje buty na te szeroko rozumiane sportowe i eleganckie, choć spora część jest na tyle uniwersalna, że nie ma sensu wrzucać ich do któregoś worka. 

WYWIADOWCZO THE ILLEST VS RYCHU_08-4 WYWIADOWCZO THE ILLEST VS RYCHU_08-6

Powiedzmy, że masz możliwość zaprojektować swoją własną wersję butów. Na jaki model byś postawił, dlaczego i jakby on wyglądał.

Stawiam na Air Jordan 11. Od zawsze marzy mi się wydanie PE z numerem 8 zamiast 23 na piętach, a kolorystycznie wzorowałbym się na oliwkowych wydaniach Undefeated, których jestem ogromnym fanem. Nie mogłoby zabraknąć tam pomarańczowego, może na podeszwie zewnętrznej? Do tego oliwkowy patent, trochę czerni, kontrastująca 8 na pięcie… marzenia.

Czym kierujesz się przy zakupie. Jakość, kolorystyka, marka, ulubiony model czy może unikatowe wydanie?

To zależy czego szukam. W przypadku Jordan Brand obecnie stawiam na te mniej popularne modele, szukam ciekawych smaczków, specjalnych wydań, unikatowych kolorystyk, a naprawdę jest w czym wybierać. Na przestrzeni lat ukazała się cała masa packów, które z przyjemnością widziałbym u siebie. Jeżeli potrzebuję butów na lato, zimę, czy na niekorzystne warunki pogodowe, to mam jasno określony cel. Lato – muszą być wygodne i przewiewne, zima: ciepłe, nieprzemakalne i wytrzymałe, wówczas jakość i przeznaczenie jest priorytetem, konkretna kolorystyka czy model schodzą na drugi plan. 

WYWIADOWCZO THE ILLEST VS RYCHU_08-2 WYWIADOWCZO THE ILLEST VS RYCHU_08-3

Czy Twoja zajawka wpływa na otoczenie? Wkręciłeś w to rodzinę, dziewczynę, kumpli? Jak znajomi reagują na takie zainteresowanie kicksami?

Na pewno wpłynęła na moją narzeczoną, która od rugania mnie za kolejne pary przeszła do układania swoich kolejnych nowych butów obok moich :) Co ciekawe nigdy się nad tym dłużej nie rozwodziliśmy, niczego jej nie nasuwałem, sama z biegiem czasu zaczęła się tym interesować, ku mojej uciesze, bo mogę dzielić z ukochaną osobą swoje zainteresowanie. 

Znajomi reagują bardzo różnie, ale też staram się z tym w ogóle nie afiszować, zachowuję to dla siebie. Po prostu po pewnym czasie zauważają, że często mam na sobie inne buty, czy dość niecodzienną kolorystykę albo model. Reakcji jest cała paleta – od zakłopotania, przez niedowierzanie po te pozytywne, miłe zachowania.

Kilka słów od Ciebie do czytelników The Illest…

Wspomniałem w jednym z pytań o „swoim miejscu” i moim zdaniem to jest klucz. Klucz do bycia sobą, bycia prawdziwym i czuciem się dobrze w tym, co się nosi i czym się interesuje. Często widuję takich zagubionych wojowników, którzy pomykając w najnowszym wydaniu najdroższych butów nerwowo spoglądają na boki, czy aby na pewno dobrze, słusznie, zgodnie z nurtem. Warto mieć do naszej zajawki bardzo dużo dystansu i wiele rzeczy przyjmować przez palce, z rozsądkiem. I żyje się dzięki temu zdrowiej i też zauważa pewne rzeczy, które wcześniej gdzieś umykały. 

Pamiętajcie: be true to your school. 

Dzięki i pozdrawiam!