Jeśli mieszkacie we Wrocławiu albo po prostu jesteście przejazdem to koniecznie znajdźcie chwilę, by odwiedzić mega klimatyczny sklep PanPablo.pl przy ul. Piłsudskiego 52. To właśnie tam mieliśmy okazję spotkać się z właścicielami tej miejscówki. Specjalnie dla nas zostali po godzinach pracy, by na spokojnie porozmawiać. Sam klimat wywiadu był naprawdę świetny a oprócz wartościowej dyskusji, mieliśmy okazję zrelaksować się na bardzo wygodnych pufach, które oczywiście znajdziecie w środku!

PanPablo_SKELP-WNETRZE_8

1. Nasze podstawowe pytanie: czym jest PanPablo.pl i kto go tworzy?

Dorota Przybylska: Nie ma co ukrywać. Jak sama nazwa wskazuje mózgiem całego przedsięwzięcia jest Pablo (Paweł Przybylski – przyp. red.) Poza tym za pomocą nazwy, chcieliśmy zostawić sobie wolną furtkę pod względem asortymentu czy wizerunku tego miejsca.

Paweł Przybylski: PanPablo.pl jest sklepem, w którym można dostać ciekawe produkty, często wcześniej niedostępne na rynku. Na początku miały to być tylko buty, ale tak naprawdę wciąż szukaliśmy nowych ścieżek dotarcia do ludzi. Dlatego asortyment z miesiąca na miesiąc powiększał się o różnego rodzaju akcesoria. Samym zamysłem było sprowadzanie zza granicy interesujących marek obuwniczych lub rozwój popularności polskich brandów. Później doszły kolejne produkty, plecaki, okulary i inne akcesoria.

PanPablo_SKLEP-WNETRZE

2. To co od razu rzuca się u Was w oczy to ogromna dbałość o klienta. Świetnie reagujecie na różnego rodzaju pytania w social-media. Skąd wynieśliście taką kulturę pracy?

DP: I tak wydaje nam się, że wciąż za mało z nimi rozmawiamy! Z racji, że w social-media tak wiele rzeczy dzieje się nagle, sporo pytań i odpowiedzi z naszej strony może umknąć, przejść bez echa. Mimo wszystko staramy się reagować jak najszybciej, to dla nas naprawdę ważne. Każdego klienta, który przychodzi do naszego sklepu online czy stacjonarnego, traktujemy jak gościa w domu, więc to normalne, że mamy przyjazne podejście.

PP: Wyprzedzamy sytuacje, bo w obsłudze klienta mamy już spore doświadczenie. Czasami widzimy, że pewne rzeczy, chociażby przy zamówieniu mogą być błędne, dlatego dzwonimy do klienta z pytaniem czy wszystko jest w porządku. Staramy się, by był on zadowolony już od samego początku. Wolimy nawet nie sprzedać jakiegoś produktu, kiedy czujemy, że nabywca nie będzie z niego zadowolony. Nie opieramy się tylko na sprzedaży, ale też na doradzaniu.

DP: Zdarzają się sytuacje, w których na przykład klient wybierze buty nieodpowiednie do swojej szerokości stopy. Wówczas po niedługim czasie one się psują i tracą na tym wszyscy. Klient reklamuje produkt i zraża się do marki, a my mamy niezadowolonego klienta. Tego chcemy unikać, dlatego często w kontakcie osobistym czy też telefonicznym pytamy o rodzaj stopy i wolimy odradzić dany produkt, jeśli wiemy, że się nie sprawdzi.

PanPablo_SKLEP-ZEWNETRZE_1

3. W dobie „Jordanów” i „Air Maxów”, Wy proponujecie zupełnie inny asortyment w postaci takich brandów jak Emerica, Clae czy Native. Dlaczego postanowiliście pójść odmienną drogą? Nie baliście się ryzyka, że to może nie wypalić?

PP: Od początku obraliśmy sobie zupełnie inną grupę klientów. Takie założenie przyświecało nam od pierwszego dnia istnienia sklepu. Nigdy nie kierowaliśmy naszej oferty tylko do sneakerheadów, bo już wtedy rynek był mocno przesycony. Wydaje nam się, że wybraliśmy sobie grupę nieco trudniejszą, a na pewno inną wiekowo. Znajdują się w niej ludzie nieco starsi oraz osoby nie podążające głównym nurtem, szukający czegoś zupełnie innego. Zresztą o samym sklepie myśleliśmy przyszłościowo, dzięki czemu obecnie wydaje nam się, że wyróżniamy się na rynku. Mamy swoją ideę i drogę, którą cały czas podążamy, proponując coś nowego. Natomiast, jeśli chodzi o ryzyko to trzeba się z nim liczyć. Niektóre marki nam nie powychodziły. Mieliśmy też firmy, z których rezygnowaliśmy po dwóch sezonach, bo nie widzieliśmy w tym sensu. Ryzyko trzeba wliczyć w koszta.

4. Możecie zdradzić plany PanPablo.pl na najbliższe kilka miesięcy?

DP: Przede wszystkim chcemy w końcu uruchomić nowy serwis online, który będzie się skupiał na jeszcze lepszej obsłudze klienta. To będzie projekt, który ma funkcjonować przez wiele lat i ciągle się rozwijać. Będziemy zachęcać ludzi, żeby tworzyli swoje konta w naszym sklepie, bo dzięki temu będzie działał ciekawiej. Całość skupia się bowiem na jak najlepszym dopasowaniu oferty do danej osoby. Każdy zalogowany użytkownik będzie widział nasz serwis trochę inaczej. Będą mu się wyświetlać tylko te produkty, które go interesują, albo na przykład pasują do jego szerokości stopy. Chodzi o to, żeby ograniczyć klientowi potencjalne ryzyko popełnienia błędu.

PP: Oprócz tego wprowadzamy odzież! Mocno nad tym myślimy. To nasz kolejny etap przy rozwijaniu sklepu. Postawimy na marki, które przede wszystkim będą pasować do PanPablo.pl pod względem wizerunku, ale co ważne ceny. Będą lifestyle’owe modele Levi’s, brytyjska marka Native Youth. Co do obuwniczych brandów to jesteśmy świeżo po zakontraktowaniu ASICS’a. Dostaliśmy dostęp do kolekcji platinum, charakteryzującej się najwyższej jakości materiałami. Będziemy robić sprawdzian, co się przyjmie a co odpada. Na jesień będą Gel Lyte V, III czy GT-2. Niedawno przyjechały do nas reedycje klasycznych modeli Onitsuka Tiger, które powoli wyrastają u nas na wczesnojesienny hit. W przyszłym roku postawimy na nie jeszcze mocniej, bo dobrze się czujemy z oldschool’owymi produktami.

PanPablo_SKELP-WNETRZE_6

5. Jak wpadliście na pomysł, by w Waszej ofercie pojawiły się „buty wegańskie”. Na pierwszy rzut oka brzmi to dość kosmicznie, aczkolwiek im dłużej przyglądaliśmy się temu zagadnieniu, wszystko zaczęło nabierać kształtów.

DP: Buty wegańskie pojawiły się już w pierwszym roku istnienia naszego sklepu. My nie jesteśmy weganami, ale podoba nam się ta ideologia. Rozumiemy, że jeśli ktoś nie je mięsa, to nie chce go również na sobie nosić. Można powiedzieć, że to zasługa marki Native, która jest wegańska a przy okazji była to jedna z pierwszych trzech firm, jaką mieliśmy w sklepie. Zaczęliśmy interesować się tym tematem. Okazało się, że jest to bardzo silny trend, na który jest spore zapotrzebowanie.

PP: Zacząłem też przeglądać różnego rodzaju fora. Okazało się, że niektórzy weganie kupowali nieskórzane buty na targach, ale tak naprawdę nie byli pewni czy pozostałe elementy obuwia nie miały nic wspólnego ze zwierzętami.

6. Jak wygląda „sprowadzanie” poszczególnych brandów do Waszego sklepu? Od czego zaczynacie?

DP: Ta działka zdecydowanie należy do Pabla. On jest zajawkowiczem, wynajduje różne perełki.

PP: Kiedyś korzystałem głównie z czasopism. Kupowałem wówczas francuski magazyn Shoes Up, dostępny w Empiku. Później zaczęliśmy jeździć na targi do Berlina a częściowo jest to teraz żywy kontakt z niektórymi dystrybutorami na Polskę. Wtedy całość opiera się na spotkaniach w Warszawie albo u nas w sklepie. Wracając jeszcze do targów to tam naprawdę znaleźliśmy wiele fajnych marek. Bread and Butter to było bardzo specyficzne miejsce, oczywiście w pozytywnym sensie. Duże miejsce, gdyż całość odbywa się na lotnisku. Ogromna powierzchnia, zapełniona różnymi stanowiskami. Spory przekrój brandów od tych największych jak Clarksadidas Originals poprzez małe czy ogólnie niszowe. Fajna sprawa. Polecam każdemu. Spotykasz się tam z założycielami. Spotykasz osoby, z którymi wcześniej wymieniałeś tylko wiadomości elektroniczne albo obserwowałeś ich na Instagramie. Jest to miejsce spotkań na o wiele lepszym poziomie. Można napić się alkoholu i powymieniać doświadczenia, pogadać. Świetny klimat.

PanPablo_SKELP-WNETRZE_7

7. Z racji, że stawiacie na niszowe marki, w jaki sposób je wynajdujecie i skąd pewność, że przyjmą się na naszym rodzimym rynku?

PP: Przede wszystkim to musi być marka, o której można coś powiedzieć. Musi mieć pewną historię i to coś, co sprawi, że zatrzymasz się przy niej na dłużej. Natomiast co do pewności, że dana firma przyjmie się na rynku to jest to ciężka sprawa. Nigdy nie możesz jej mieć. Wcześniej opieraliśmy się na intuicji i na tym co nam się po prostu podobało. Teraz to bardziej doświadczenie. Widzimy też czym interesują się nasi klienci. Robimy rzetelny research. Działamy bardzo ostrożnie. Na początku jakieś małe zamówienie. Wrzucamy info na Facebooka. Patrzymy czy jest popyt, czy dana marka ma potencjał. Pamiętam jak zaczynaliśmy, gdy tych klientów było o wiele mniej. Wówczas zainteresowaliśmy się firmą Muroexe, która na samym początku miała bodajże jeden model buta, wegański i dostępny w pięciu kolorystykach. Wtedy zdecydowaliśmy się na pre-order. Ponownie sięgnęliśmy po social media i poinformowaliśmy ludzi, ze możemy zaproponować im coś ciekawego tylko, że nie mamy tego fizycznie na sklepie w normalnej ofercie, ale za to dajemy im 10 procent rabatu, za to że zapłacą za produkt wcześniej. Następnie my w ciągu 2 tygodni sprowadzimy go do sklepu i roześlemy pod odpowiednie adresy. To była naprawdę fajna akcja, która wypaliła. Tak wygląda sprawa związania z mało popularnymi brandami. Natomiast, jeśli weźmiemy pod uwagę mainstream, na przykład Clarks to mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Taka firma ma po 60 czy 70 wzorów a z tego trzeba wybrać tylko mały wycinek. Wówczas staramy się to zrobić jak najbardziej dokładnie, tym bardziej że pierwszy sezon musi być bezpieczny. Z drugim jest podobnie, bo jest on bardziej na rozruszanie a przy trzecim mamy już jakieś wyniki, na podstawie których można wysnuć pewne wnioski.

8. Podjęlibyście się kolaboracji z wybraną polską marką odzieżową? Jeśli tak to z jaką, macie swojego faworyta?

DP: Najchętniej zrobilibyśmy buty. Szkoda tylko, że jest to mega trudna sprawa. Nie jesteśmy jeszcze na takim etapie, ale uważamy, że kolaboracje są świetne. Zawsze wnoszą pewną świeżość. Dlatego, jeśli nie buty to może jakieś akcesoria. Ogólnie jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje.

PP: Ostatnio widzieliśmy mega fajną kolaborację ASICS, gdzie najważniejszym elementem były sznurówki. Natomiast, jeśli chodzi o współpracę, która miałaby opierać się na odzieży to jeszcze nie czujemy tego flow. W naszym sklepie praktycznie w ogóle nie sprzedajemy ciuchów, więc taka forma wyrazu byłaby robiona na siłę. Nie wiem czy miałoby to sens. Fajnie jak robi się coś wspólnie czując to i lubiąc się wzajemnie.

9. Co jest najmocniejszą stroną PanPablo.pl?

DP: Podejście do klienta i ciekawa oferta. Szukaliśmy sklepów, które byłyby podobne do nas. Chcieliśmy się trochę poduczyć, zobaczyć jak inni prowadzą taki biznes i naprawdę ciężko było znaleźć drugi taki sklep lub chociaż odrobinę podobny. Większość z nich jest mocno streetwe- ar’owa albo skate’owa. Włożyliśmy w ten projekt bardzo dużo pracy i serca.

PanPablo_SKLEP-WNETRZE_3

10. Jakie są Wasze źródła inspiracji? PanPablo.pl wygląda jak jeden, świetnie funkcjonujący organizm. Strona internetowa jak i jej szata graficzna na ogromny plus, video-zajawki nowych produktów świetne, lookbooki w formie zdjęć klimatyczne. W czym tkwi sekret?

PP: Źródłem inspiracji jest dla nas życie, to co nas otacza oraz klienci. Inspiracje dają nam także marki, które posiadamy oraz ludzie, z którymi się spotykamy. To tyczy się również naszego zespołu. Liczy on już 11 osób a każda z nich jest inna. Wywodzi się z innej branży, ma inny pogląd na świat, doświadczenie czy wykształcenie. W naszej ekipie jest na przykład Matylda, która ukończyła grafikę. Jest też Patrycja po brandingu czy Mateusz po politechnice. Każdy z nich daje coś od siebie. To są inspiracje, którymi nasiąkamy. Każdy z nas ma profil na Instagramie, jeździmy na targi, ogólnie wyjeżdżamy, bo lubimy podróżować. Inspirują nas rozmowy z wartościowymi ludźmi.

14691294_1161242930638686_763716511351830370_o luuudzie

11. Parę słów od Was do czytelników THE ILLEST…

PP: Zapraszamy wszystkich serdecznie do naszego sklepu, gdzie będziecie mieli możliwość otworzyć się na coś zupełnie nowego i ciekawego. Spróbujcie pomyśleć inaczej, szerzej. Spojrzeć na niszowe, bardzo ciekawe rzeczy i nie iść za tłumem. Dziękujemy za rozmowę.