W ostatnich dwóch/trzech latach sneakersowa moda (bo zajawką już tego nazwać nie można) rośnie jak szalona. Z miesiąca na miesiąc przybywa nowych „sneakerheadów”, a co za tym idzie ilość dostaw butów na sklepowe półki wydaje się, że nie ma końca. Nie przypominam sobie, żebyśmy mieli taki wybór za dzieciaka. Ba! Nawet pięć lat temu takiego nie było.

Oferta poszczególnych marek, jak i oczywiście sklepów jest tak ogromna, że większość butów ląduje na wyprzedaży. Taki obrót sprawy bardziej cieszy klientów niż firmy, ale takie jest prawo rynku. Poszczególne firmy starają się wyprodukować tyle butów by zadowolić zarówno rynek sneakerheadów jak i zwykłych klientów. Obserwując to z boku w mojej głowie pojawiło się ciekawe rozważanie i przemyślenia na temat tego czy my tego wszystkiego potrzebujemy? Takiej ilości projektów, rodzajów, modeli i rozwiązań? Czy faktycznie wiemy czego my tak naprawdę potrzebujemy i chcemy?

Zerknijmy chociażby na Jordany, które są bliżej memu sercu ze względu na zainteresowanie koszykówką, a następnie przeobraziło się w zbieranie butów. Kilka dobrych lat temu wychodziło ich bardzo mało, zaledwie dwie/trzy kolorystyki na miesiąc. Wszyscy narzekali, że Jordany są trudno dostępne, że jak się pojawiają to znikają w kilka chwil. Jordan Brand usłyszał nasze głosy i zaczął produkować wieksze ilości danych kolorystyk. Oprócz tego zwiększył również ilość całkiem nowych projektów, które towarzyszyły wydaniom retro. I co? I teraz narzekamy, że jest tego za dużo. I bądź tu mądry. Słyszałem również głosy od osób, które były znudzone pojawiającymi się w kółko co kilka lat tymi samymi kolorystykami OG. Jak na sklepowych półkach zaczęły się pojawiać całkiem nowe warianty to te same osoby ponownie kręciły nosem, bo nie pasowała im podpięta historia, kolory i to, że… nie są wydaniami retro og więc ich nie kupią. Czego my w końcu chcemy?!

air max 1 flyknit

Przejdźmy do pozostałych segmentów. Weźmy na przykład retro biegówki. W kółko męczono nas Air Max 1, Gel Lyte III czy linią biegówek adidasa z początku lat ’90. Byliśmy znudzeni ciągle tymi samymi modelami, które czasami różniły się tylko kolorem oczek na sznurówki. Firmy postanowiły trochę urozmaicić swoją ofertę o te same buty, ale wykonane w nowych technologiach. Dla przykładu wydano Air Max 90 czy Air Max 1 wykonane z Flyknitu. Pojawiły się również klasyczne cholewki, ale na nowych podeszwach jak chociażby Lunarlon czy Ultra. To również nam nie przypasowało i wszystko wylądowało na wyprzedażach. I tu ponownie pojawia się pytanie – czego my w końcu chcemy?!

Następnie przejdźmy do adidasa, który wprowadził nowy powiew na rynku w postaci odświeżonej i unowocześnionej linii EQT. Skorzystali z DNA z początku lat ’90, a całość wygląda bardzo futurystycznie. Skoro nie przyjęły się nowe materiały w starych projektach to zrobiono stare projekty na nowo. I co? I to również nie podbiło rynku tak jak myślałem. adidas wprowadził nowoczesne ujęcie w zdecydowanie lepszy sposób niż Nike, które zmieniło tylko materiały, a całość nadal pozostawała taka sama. Niestety, takie rozwiązanie również nie chwyciło aż tak mocno jakby się chciało. Jest popyt, ale nie urywa wiadomo czego. Zatem zapytam jeszcze raz – czego my w końcu chcemy?

(Przepraszam, że ciągle wspominam tylko o Nike i adidasie, ale nie oszukujmy się od dwóch lat żadna inna marka nie istnieje. Robią swoje, działają, ale im to nie wychodzi)

Jak żyć?! Nie pasują nam klasyczne modele w nowych kolorystykach, nie pasują całkiem nowe ujęcia modeli, które ledwie muskają starsze projekty, więc pozostają do wyboru całkiem nowe modele w całkiem nowych technologiach. I co? To również nie spotkało się z jakimś większym zainteresowaniem. Nie wiem jak u Was, ale mnie ani Nike ani adidas nie kupili żadną nowością w ostatnich sezonach.

Zauważyłem jednak w 2017 roku ciekawą prawidłowość u Nike. Sięgnęli oni ponownie po starsze modele, chodzi mi o jubileuszowe Air Max 1 czy Air Max 97 i wydali je w klasycznych oryginalnych kolorystykach z prawidłową bryłą i wykonaniem. Dodatkowo pierwsze premiery zrobili lekko limitowane i co? CHWYCIŁO, AŻ CIARY PRZESZŁY!

Czy to znak, że potrzebujemy po prostu czegoś sprzed lat co jest dobrze wykonane czy może czegoś co jest limitowane? Czego my w końcu chcemy?

Rzucam te kilka pytań i rozważania w eter i zapraszam do dyskusji (tak tak, wprowadziłem pod newsem komentarze). Dajcie znać czego Ty oczekujesz od marek, czego chciałbyś więcej, a z czego powinni całkowicie zrezygnować.

 

Reklama
air jordan