- Reklama -Nike Sale
Strona główna Biznes Najpierw podwyżki prowizji, a teraz StockX zwalnia około 100 osób

Najpierw podwyżki prowizji, a teraz StockX zwalnia około 100 osób

Nie tak dawno StockX podniosło prowizje dla kupujących na ich reselerskiej giełdzie, a teraz wprowadzają kolejne zmiany, które skutkują zwolnieniem około 100 osób z ich całej załogi.

W obecnej sytuacji ruchy kadrowe, jak i te wcześniejsze – prowizyjne, nie napawają optymizmem i to kilka tygodni po tym, jak ogłaszali wszystkim na świecie, że zagrożenie wirusowe nie wywarło na nich żadnego znaczącego wpływu, a wręcz przeciwnie.

W wywiadzie z 27 marca bieżącego roku Scott Cutler, nowy CEO StockX, który zastąpił na tym miejscu założyciela Josha Lubera, mówił następująco:

„Ostatnie wydarzenia na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy przyniosły nam korzyści dla naszej firmy. Mamy coraz więcej ruchu i kupujących odwiedzających naszą witrynę, ponieważ pod pewnymi obostrzeniami tradycyjny handel detaliczny w niektórych regionach jest niedostępny. Wiemy, że od zawsze byliśmy rynkiem niedoborów, ale teraz gdy nie możesz faktycznie przejść się do żadnej prawdziwej stacjonarki, w takim wypadku wszyscy udają się na StockX. Z tej strony jest to dla nas świetna informacja, dla naszego biznesu i rozwoju.

Jak się niedawno dowiedzieliśmy, wirus sparaliżował sprzedaż obuwia w pierwszym kwartale 2020 roku, co z czasem odbije się również na StockX. Zapewne część z użytkowników ich platformy po stracie dochodów, a nawet pracy, zaczęło odsprzedawać część swojej kolekcji by zachować płynność finansową. To w pewnym momencie się skończy.

Teraz, gdy wszystkie największe marki wstrzymują lub przenoszą na późniejszy termin najważniejsze sneakersowe premiery, może to skutkować zmniejszeniem ilość towaru na rynku resellerskim. Jak nie ma premier to nie ma czym handlować, czyli StockX nie ma z czego ściągać prowizji.

stockx scott cutler
StockX CEO, Scott Cutler.Kimberly White/Getty Images Entertainment/Getty Images

Scott Cutler i pozostała część władz StockX postanowili zwolnić około 12% całej załogi. Według informacji amerykański gigant w 2019 roku zatrudniał ponad 800 osób, więc w chwili obecnej wypowiedzenie mogło otrzymać mniej więcej 100-150 osób.

W oficjalnym oświadczeniu na blogu Scott Cutler powiedział, że dzisiejsze zwolnienia, choć „trudne”, dotyczą „zapewnienia, że pozostaniemy silnym rynkiem” w obecnych czasach, jak i w przyszłości. „Podczas takiej podróży często musisz podejmować trudne decyzje, aby zapewnić długoterminową stabilność” – powiedział Cutler. „Takie ruchy są ważne nawet w najlepszych czasach, a biorąc pod uwagę niepewność związaną z wirusem, zwiększyło to pilność takich decyzji. Dzisiaj (…) z ciężkim sercem pożegnaliśmy 12% członków naszej rodziny StockX”.

Należą do nich pracownicy, którzy pracowali między innymi w zespołach zapewniających jakość, inżynierów, zajmujących się produktem i z działu operacyjnego w centrali w Detroit, a także w biurze w Arizonie, które zostało otwarte w 2017 roku.

Jeśli chodzi o zwolnionych ludzi, mówi się, że będą mieli pracę do końca kwietnia, po czym otrzymają pakiet odpraw na „jeden miesiąc, być może więcej” i ubezpieczenie do końca października. Co więcej, źródła podały magazynowi Input, że StockX spróbuje znaleźć zatrudnienie dla osób dotkniętych zwolnieniem w jednej z firm Dana Gilberta (miliardera, współwłaściciela StockX), który jest także właścicielem Quicken Loans i zespołu NBA w Cleveland Cavaliers.

Ruchy kadrowe mogą mieć również całkiem inne podłoże niż tylko zagrożenie wirusowe.

Na podstawie raportu Recode z kwietnia 2019 r. StockX nie jest rentowną firmą przynoszącą zyski, ale firma najwyraźniej robi wszystko, co w jej mocy, aby tak się stało. Oprócz wyżej wymienionych zwolnień StockX próbuje „obniżyć koszty w wielu różnych obszarach”, w tym u dostawców oprogramowania, różnych optymalizacji baz kodu i w tym podobnych obszarach.

- Reklama -Nike Blazer
- Reklama -Nike Sale

ZOBACZ NASTĘPNE NEWSY: