Reklama
INSTAGRAM

Strona główna ARTYKUŁY ARTYKUŁ STREETWEAR Places + Faces to dowód, że miejsca i twarze to najlepsze źródła...

Places + Faces to dowód, że miejsca i twarze to najlepsze źródła inspiracji!

Znamy już przecież takie historie, gdzie początkowo niewinny projekt przeradza się w naprawdę dużą rzecz. Szczególnie teraz, w świecie social-mediów, w którym nawet przypadkowa osoba może zdobyć rozgłos i stać się influencerem. Mamy Facebook, Instagram, Snapchat czy Tumblr. Bardziej skupiamy się na zdjęciach niż na słowie pisanym. Są to świetne warunki dla wszystkich młodych ludzi, którzy są samoukami, a mają smykałkę do uchwycenia chwili. 

Zdjęcia to zresztą słowo klucz w poniższym artykule. To od nich zaczęła się cała przygoda z projektem Places + Faces, bohaterem naszego wpisu, który zaczynał jako mała strona na platformie Tumblr, będąc czymś w rodzaju muzycznego bloga z domieszką fotografii. 

Początki sięgają 2011 roku, ale wszystko na dobre zaczęło kręcić się dwa lata później w 2013 roku. Wtedy to mieszkający na co dzień w Londynie, Imran Ciesay nie mając nic do stracenia, przy funduszach, które w zasadzie pokrywały jedynie przelot, postanowił udać się w podróż po Nowym Jorku.

Ciesay

Wtedy nie miałem nic wspólnego z fotografią. W tamtym okresie odczuwałem ogromne znudzenie, a aparat miałem zawsze pod ręką – Ciesay wspomina początki Places + Faces.

Warto wspomnieć, że Ciesay nigdy nie sądził, że może zainteresować się zdjęciami na dłużej. Jeszcze jako młodszy chłopak krytykował samą ideę fotografii. Wynikało to raczej z faktu, że nie uważał się za dobrego fotografa, który umiałby uwiecznić odpowiednie momenty za pomocą cyfrowego urządzenia. 

Aczkolwiek w pewnym momencie przełamał tę barierę. Temat zainteresował go na tyle, że zaczął poszerzać swoją wiedzę. W taki sposób narodziła się jego pasja i pomysł na trip do jednego z najpiękniejszych miast na ziemi Nowego Jorku. 

Imran miał na siebie gotowy plan w Stanach Zjednoczonych. Odświeżył kontakty z rodziną od strony swojego Taty. Skumał się z jednym z wujków, który wyszedł z propozycją mieszkania u niego. Ciesay dugo się nie zastanawiał. Spakował plecak, chcąc zająć się produkcją filmów. Nie przewidział jednak, że jego sprzęt może nie dźwignąć tematu. Komputer używany do pracy „chodził” tragicznie. Można powiedzieć, że zmieniał jego proces twórczy w piekło, ale mimo tych przeszkód, nie załamywał się. W trzecim miesiącu pobytu, siedząc w kuchni swojego wujka, stwierdził że zamiast filmów, mógłby zając się robieniem zdjęć. 

Podczas mojego pobytu w Stanach, zacząłem rozmyślać nad wszystkimi ludźmi, z którymi miałem okazję pracować, robić twórcze rzeczy. Uznałem, że potrzebuję konkretnej platformy, by móc w odpowiedni sposób zaprezentować swoje prace. Sam Instagram nie był dla mnie wystarczający – informuje Imran. 

Po powrocie do Londynu, Ciesay spotkał się z swoim kumplem Solomonem Boyedem, znanym także pod pseudonimem Soulz. Obaj panowie poznali się jeszcze, gdy byli studentami. Wtedy wspólnie brali udział w różnych projektach. Byli też członkami grupy, poświęconej typowo kreatywnym rzeczom. W momencie, gdy Ciesay był jeszcze w Nomym Jorku, Soulz robił zdjęcia w Londynie. Swoimi pracami wymieniali się na Tumblr. 

Ciesay x Solomon

Ale Tumblr to było za mało. Tych dwóch chłopaków, urodzonych w Gambii, założyło muzyczno-imprezowy blog o nazwie, którą obecnie bardzo dobrze znacie. 

Początki Places + Faces, pomysłu który także z powodzeniem zaczął funkcjonować w świecie streetwearu, są nieco inne niż historie utytułowanych brandów. Jednak można tutaj znaleźć wspólny mianownik. Mianowicie nic nie jest robione na siłę. 

Właściciele P+F jak sami przyznają w wywiadach, mają spory dystans. Jeśli lubicie ich robotę to spoko, ale nie mają żadnego ciśnienia. Nie robią tego dla ludzi, a przede wszystkim dla siebie, by po latach móc popatrzeć wstecz i powiedzieć, kurde zobacz co mieliśmy okazję współtworzyć! 

Natomiast pewnie zastanawiacie się w jaki sposób tych dwóch Brytyjczyków wkręciło się na najlepsze imprezy w Nowym Jorku, bawiąc się z Westem, Drake’em czy całą ekipą A$AP Mob. Ciesay uważa, że wszystko zawdzięcza… typowo brytyjskiemu akcentowi, który skradł serca wspomnianych osób, w tym Kendall Jenner. Oprócz tego był całkiem niezłym kłamcom. 

Przecież zanim zbajerował wybraną gwiazdę, musiał najpierw przedrzeć się przez ochronę. Wówczas zaczynał ze standardową gadką, że pracuje dla firmy X, robi dla nich specjalny materiał, że przeleciał setki mil z Londynu do Nowego Jorku, ponieważ wysłano go tutaj w podróż biznesową. Historii, a w zasadzie różnego rodzaju ściem nie było końca. 

Jednak już tak całkiem na poważnie to przede wszystkim chodzi o świetne komunikacyjne skille i flow. Ponadto wszystko zaczęło się od sytuacji, gdzie Imran całkiem przypadkowo spotkał w windzie A$AP Ferga i po prostu zapytał go czy może mu towarzyszyć, a przy okazji porobić parę fotek. Ciesay raczej nie wierzył w powodzenie tej propozycji, ale ku jemu zaskoczeniu, Ferg odparł że nie ma problemu. Co więcej, był on w drodze do swojego studia nagraniowego. 

places + faces x Ferg

Trzeba przyznać, że założyciel Places + Faces nie mógł znaleźć się w lepszym miejscu i czasie. Otrzymał kapitalną szansę na świetne fotografie. Teraz wystarczyło tylko tego nie spieprzyć. Oprócz tego, dzięki Fergowi poznał Nasta, Iana Connora, a i największa gwiazda MOBów A$SAP Rocky znalazł się przed obiektywem tej utalentowanej dwójki z Londynu. 

To była szalona sytuacja. Spotkaliśmy się w windzie na Bronksie. Robiłem tam zdjęcia z dachu, szukałem fajnych ujęć. Gdy już zjeżdżałem, do windy wszedł Ferg z laptopem. Przywitałem się i zapytałem co porabia. Odpowiedział, że idzie właśnie do studia, a ja wtedy wystrzeliłem czy mogę się do niego dołączyć i porobić trochę zdjęć. Byłem mega zaskoczony, gdy się zgodził – Imran wspomina swoje spotkanie z Fergiem. 

Pod koniec 2014 roku Places + Faces mieli na koncie portrety takich rapowych osobistości jak Kanye West, Skepta czy YG, a założony w 2013 roku blog Places + Flaces z dnia na dzień zyskiwał coraz to większą rzeszę fanów. 

places + faces x kanye west

Dzięki moim umiejętnościom łatwego nawiązywania kontaktów, udało mi się zagadać do Westa podczas jednej imprezy, na której też byłem. Był uśmiechnięty, nie miałem nic do stracenia. Dużo pomógł mi też Ferg. To dzięki niemu poznałem Nasta czy Connora. Natomiast, jeśli spojrzycie na moje pierwsze zdjęcia to zdacie sobie sprawę, że często fotografowałem przypadkowych ludzi. Pewnego razu spotkałem na swojej drodze bezdomnego z wywalonym chujem na wierzchu. Oddawał mocz, gdzie popadnie. W normalnych warunkach spierdoliłbym w podskokach, ale musiałem uwiecznić tę chwilę. Każdy moment się liczy – przekonuje Ciesay. 

Podczas, gdy Imran zajmował się głównie fotografią, jego kumpel Boyede widział w sobie raczej gościa, który odpowiada za produkcję. Dzięki temu powstała specjalna seria video, tworzona przez Places + Faces. Możecie ją ogarnąć pod tym linkiem – kliknij tutaj. 

No i przede wszystkim to co najważniejsze dla nas, Solomon odpowiada także za linię odzieżową i poszczególne merche. 

Zresztą Imran miał także spore ciśnienie na brand odzieżowy. Widział, że Solomon pomimo tego, że bardzo dobrze odnajduje się w świecie fotografii, mając zresztą chyba nawet lepsze umiejętności niż jego kumpel, chciał stworzyć coś namacalnego. Ponadto widać było, że Boyede ma smykałkę do ciuchów. 

Obaj panowie stwierdzili, że byłby to fajny pomysł ruszyć z własną linią odzieżową. Oprócz tego, że obie strony czułyby się spełnione to jeszcze sama idea ciuchów pozwoliłaby im na identyfikację z ludźmi, którzy czują ten sam vibe i na przykład pojawiają się na tych samych wydarzeniach. 

Nie oszukujmy się, jeśli na co dzień robisz fotografie takim raperom jak DMX, Earl, Travis czy Rocky to siłą rzeczy musisz mieć bzika na punkcie mody i stylówki. Ruszenie z własnym brandem odzieżowym to była tak naprawdę kwestia czasu. 

Pierwszym pomysłem było stworzenie hoodie, gdzie napis Places + Faces miał być wyposażony w odblaskowy materiał 3M. Chodziło o to, żeby podczas różnych imprez, gdy ktoś użyje flasha do zdjęć, logo zaczęłoby błyszczeć, dając fajny efekt. 

Stworzyliśmy pierwszą bluzę z motywem 3M. Gdy ludzie zobaczyli nas na melanżach w tym hoodie, dosłownie szaleli i pytali, gdzie mogą ją kupić. Wtedy wiedzieliśmy, że ma to sensBoyede wspomina początku brandu odzieżowego Places + Faces. 

Następnie były koszulki i bluzy z przewrotnym napisem No photos allowed. Warto dodać, że pomimo tego, że w głowach założycieli Places + Faces był brand odzieżowy to pierwsze, bardzo chodliwe wzory i grafiki były całkowicie przypadkowe. 

places + faces x no photos allowed

Poważna kolekcja dotyczyła sezonu wiosna/lato 2017. Cały merch nawiązywał po prostu do podróży Ciesaya i Soulza. Jak już wiecie, wszystko zaczęło się od tripu do Nowego Jorku. Natomiast to czego nie mieliśmy jeszcze okazji dodać to dopiero, gdy wspólnie wyruszyli do Tokio, zorientowali się, że ich „stronka internetowa” ma całkiem niezły fanbase. 

Te wydarzenia mają swoje odbicie właśnie w tym pierwszym zestawie odzieżowym, który zawierał podstawowe elementy ubioru. Mogliśmy tam znaleźć longsleeve’y, klasyczne t-shirty, czapki z daszkiem, popularne już wtedy bluzy z kapturem czy wiatrówki. Wtedy też pojawił się charakterystyczny symbol w postaci plusa, który był łącznikiem słów places i faces. 

places + faces x first collection 1 places + faces x first collection 2

Ponownie widać tutaj podejście w stylu nic na siłę. Ciesay i Soulz nie wiedzą na sto procent czy przyszłość Places + Faces zwiąże się tylko z produkcją ubrań, ale skoro idzie im całkiem nieźle to czemu nie? 

Moda to dla nas kolejna ścieżka, w której chcemy się realizować. Nie możemy powiedzieć, że Places + Faces to będą tylko ubrania, że poświęcimy się temu w pełni, ale dzięki produkcji własnych ubrań jesteśmy w stanie poszerzyć nasz wpływ, dotrzeć do większej ilości ludzi – przekonują założyciele bloga/brandu. 

Nie ma co ukrywać, że w przypadku ubrań kontakty obu Panów były kluczowe. Gdy stworzyli pierwsze prototypy bluz dla siebie, Ciesay spotkał w Paryżu Wiz Khalifę. Uczestniczyli w audycji radiowej, a po wszystkim Wiz poprosił o jedno hoodie dla siebie. Później Places + Faces dumnie reprezentowali inni przedstawicieli kultury hip-hop. 

Places + Faces x Wiz wearing hoodie

Natomiast jeszcze przed pierwsza autorską kolekcją, ten brytyjski duet wypuścił swój debiutancki magazyn, będący zbiorem ich wszystkich podróży, dokumentowania rap-kultury czy imprez od Londynu przez Tokio czy Seul. Co więcej, na załączonych fotografiach, oprócz najciekawszych miejscówek i wydarzeń, mogliśmy zobaczyć też takich artystów jak Frank Ocean, Lil Yachty, Playboi Carti czy JME. Za ilustracje do magazynu odpowiadała Sandra Falase, która złożyła cały zin. Otrzymała również od chłopaków funkcję dyrektora kreatywnego. 

P+F magazine P+F magazine 2

Wracając jeszcze do głównego tematu, czyli ciuchów to Places + Faces może pochwalić się też ciekawymi Pop-Up Store’ami na swoim koncie. Przede wszystkim warto wyróżnić ten uruchomiony w Dubaju. Nie dość, że specjalnie na tę okazję stworzono drop to jeszcze przygotowano materiał promocyjny w postaci zdjęć i video. Za oba warianty odpowiadał Philip Sportela. Oprócz tego Pop-Up’y pojawiały się także w Seulu czy Bangkoku.  

places + faces in Dubaiplaces + faces in Seul

Do tego dochodzi jeszcze działalność muzyczna, w która na maksa wkręcił się Ciesay, tworząc swój mixtape. 

Większość ludzi zaangażowanych w ten mixtape to moi przyjaciele. Chciałem zrobić coś dodatkowego, coś ekstra. Chciałem pokazać światu jak dobrą muzykę robią. To wszystko opiera się na emocjach i przyjaźniach, które pojawiły się dzięki Places + Faces – Ciesay opisuje cały projekt. 

Ciesay x mixtape photo

Dodatkowo jeszcze w zeszłym roku mogliśmy zobaczyć jesienno-zimową kolekcję. To co można sprawdzić na materiale promocyjnym to zdjęcia ustrzelone w Tokio, Bangkoku oraz Los Angeles. Natomiast to co wysuwa się przed szereg to kurtki z odblaskowym materiałem 3M, nerki, a także dresy i spodnie dresowe z napisami w stylu Old English. Oprócz tego nie zabrakło t-shirtów z logo Places + Faces oraz bluz w wyrazistych barwach jak chociażby jaskrawa zieleń. Na horyzoncie pojawiła się też wspólna kolaboracja z marką Guess, mająca premierą w styczniu tego roku. 

places + faces x guess

Tak naprawdę za nami dopiero dwie duże kolekcje od Places + Faces, ale już teraz śmiało można powiedzieć, że marka ta cieszy się sporym powodzeniem. W czym tkwi jej sukces? Przede wszystkim w naturalności i nierobieniu niczego na siłę. Oprócz tego, Ciesay i Solomon wyróżniają się wyższym poczuciem estetyki na tle reszty stawki. Na dobre wypromowali foty w klimacie 3D, do tego stopnia, że Mura Masa w klipie do swojego singla What If I Go bardzo mocno inspirował się projektami serwowanymi przez P+F. 

Wszystkie znaki na niebie wskazują, że dla wspomnianego duetu kolejne miesiące będą również pracowite, a jeśli podobał się Wam ten tekst to będziemy niezmiernie wdzięczni, jeśli udostępnicie ten artykuł na Facebooku, forum czy grupie związanej ze streetwearem. Podzielcie się dobrą wiedzą i czymś ciekawym. Może to kogoś zainteresuje i wciągnie się w naszą tematykę. Sprawdźcie również nasze pozostałe teksty, dzięki!

places + faces iPhone photo

- Reklama - NIKE WYPRZEDAZ
- Reklama -
INSTAGRAM

ZOBACZ NASTĘPNE ARTYKUŁY:

Continue to the category

BornxRaised. Urodzenia i wychowani na streetwearze!

Powstanie marki BornxRaised to nic innego jak list miłosny dla Venice, dzielnicy należącej do Los Angeles. Jest ona znana z typowo artystycznego klimatu, nacechowana...

Nike Blazer – wszystko co musisz wiedzieć o tych butach

W tym artykule poznasz historię Nike Blazer, a także dowiesz się jak są zbudowane i poznasz ciekawostki na ich temat. Podpowiadamy również, w którym...

Fucking Awesome to KUR*$^IE świetna historia!

Nazwa dzisiejszego bohatera adekwatnie opisuje nasz stan emocjonalny. To WKUR*&# dobrze, że możemy przedstawić Wam sylwetkę Fucking Awesome. Projektu, który dokładnie w tym roku...

Nike Air Max 270 React „Bauhaus” – oto przedpremierowe zdjęcia

Podobnie jak to było w przypadku Nike Air Max 97 „Neon Seoul” czy Air Jordan 11 „Concord” ekipa z Oregonu dała nam możliwość przedpremierowego sprawdzenia...

AWAKE NY, czyli jak miłość do Nowego Jorku przerodziła się w brand!

W zeszłym tygodniu przedstawiliśmy Wam sylwetkę Brendona Babenzien’a, który po 15 latach pracy w Supreme, zdecydował się odejść, by założyć swój własny streetwearowy brand...

Noah, czyli streetwearowa arka w wykonaniu byłego dyrektora kreatywnego Supreme!

Parafrazując klasyka to nie może nie być hit i w zasadzie tak można opisać historię marki Noah. Od początku istnienia była ona skazana na...
- Reklama -
STREETWEAR SNEAKERS DLA KOBIET DAMSKI